poniedziałek, 17 lutego 2014

Z czego robię masę solną?

Dziś chcę Wam przedstawić dwie różowe siostrzyczki. 
Niedawno pytałam Was jak Wam się podobała moja pierwsza różowa panienka z misiem i koszyczkiem róż a dziś pokazuję Wam wersję poprawioną.
Niestety w pierwszej wersji kilka detali (tak jak podejrzewałam) było nie tak jak trzeba więc ulepiłam drugą.

 A tu dwie siostrzyczki bliźniaczki razem :)

Ale nie o tym miał być wpis więc przechodzę do sedna i teraz trochę o materiałach.
Bardzo często (co mnie czasem zadziwia) dostaję od Was pytania odnośnie materiałów z jakich robię ciasto. 
Nie odpowiadałam jeszcze dość precyzyjnie na to w zakładce Pytania i Odpowiedzi ale oczywiście uzupełnie te braki.
Otóż kochani dla przypomnienia podaję Wam jeszcze raz mój przepis na masę solna:
2 szklanki mąki
1 szklanka soli
1 szklanka wody (niekoniecznie cała)
3 łyżki kleju do tapet
2 łyżki oleju
Przepis, z którego korzystam jest to przepis z bardzo starej książki o masie solnej, którą dostałam od mojej mamy.
Daje on efekt gładkiej masy, która z łatwością się klei i szybko nie wysycha podczas tworzenia.

i już przechodzę do objaśniania.
Mąka
Co do mąki, to jedyne co w tej chwili mogę podpowiedzieć w tej kwestii to to, że najlepsza do masy solnej jest mąka tortowa. Niestety na rynku jest bardzo dużo firm i typów i jak zdążyłam zauważyć mimo nazwy ''tortowa'' wszystkie bardzo się od siebie różnią. 
Czasem jest tak, że mimo dodania wody i kleju do tapet ciasto wcale się nie klei albo znowu jest jakieś chropowate i zauważyłam, że jest to wina mąki.
Do tej pory wypróbowałam juz mąkę tortową z 9 różnych firm i wiem, że jeszcze to jeszcze nie koniec tego co jest dostępne na rynku. 
Do niedawna myślałam, że problem tkwi w tym czy na mące jest napisany taki symbol ''typ 450''  ale okazuje się, że mąka z firmy A z tym symbolem jest zupełnie inna niż z firmy B, która też posiada ten symbol więc nie ma co się tym kierować. Powiem Wam, że nie był to łatwy proces testowanie tego wszystkiego gdyż czasem zdarzało się, że brałam się za jakieś już i tak zaległe zamówienie i robiłam ciasto z nowej mąki po czym okazywało się że nie nadaje się Np do dużych aniołów i jedyne co można z niego zrobić to korpusy do baranów. To totalnie wybijało mnie z rytmu i miałam zmarnowany dzień.
Ale po tych jak dotąd odbytych testach mogę powiedzieć Wam, że najlepsza jest mąka ,,Basia'' z biało Czerwoną etykietką z napisem ,,Najlepsza do wypieków''.
Zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie sprawdziłam wszystkich firm ale to co udało mi się wypróbować a nie kłamię nie było tego mało ( w samym sklepie w którym robię zakupy są 4 rodzaje mąki tortowej).
 Także jeśli zauważyłyście, że Wasze ciasto jest jakieś mało klejące, ma brzydki kolor albo robią się na nim jakieś grudki i nie ma takiej gładkiej faktury to może być wina mąki. 
Mogłoby się wydawać, że to dosyć prozaiczna sprawa ale sprawdziłam to i mąka ma tu kluczowe znaczenie.
Sól
Okej przechodzimy do soli. Jeśli chodzi o ten produkt to chodzi tylko o to aby była to sól drobnoziarnista. Jeśli zaś mówimy o konkretnej firmie, nazwie etc to wydaję mi się, że nie ma to większego znaczenia.
Woda
Wodę do masy solnej dolewam niezbyt zimną i tez nie za ciepła. Taką letnią o temperaturze pokojowej oczywiście z kranu :) :) :D .
Klej do tapet
Tu również przeprowadziłam kilka testów i też od niego zależy jaką konsystencje ma ciasto. Kupowałam kilka rodzajów kleju do tapet. Droższe, tańsze ale ostatecznie jestem najbardziej przekonana do klei firmy ,,Metykol'' . Kluczowym argumentem tu jest jego niska cena gdyż opakowanie kosztuje 5zł a do tego jest bieluteńki i nie zmienia koloru masy.
W swojej historii z różnymi produktami kupowałam kleje, które kosztowały czasem 8,10,14,18 a nawet 21zł.  Niektóre z nich rzeczywiście były dobre bo ciasto miało dobrą konsystencję ale zmieniały kolor na lekko żółtawy albo taki szary. 
Kleje z  firmy ,,Metykol'' nie zmieniają koloru a do tego są bardzo tanie!
Uważam to za na prawdę ważną kwestię bo ostatnie miesiące dały mi możliwośc przekonania się, że klejenie aniołków wcale nie jest taką dochodową inwestycją i najczęściej dużo więcej się wkłada niż wyjmuje. Także jeśli na farbach, których niestety nie da się kupić taniej nie da się zaoszczędzić to przyjemnie wiedzieć, że kilka złotych zostanie jeśli kupimy tanio klej, który oprócz niskiej ceny będzie także dobrej jakości. 
(Przepraszam, że zdjęcie jest kiepskiej jakości i nie widać dobrze niektórych nazw ale pobierałam je ze stronki ponieważ jak kupuje klej to od razu przesypuje go sobie do słoika i nie mam teraz nawet jak zrobić fotki.) 
Do tej pory używałam pierwszych 3 od lewej ponieważ te były dostępne w pobliskim sklepie budowlanym ale niedawno zakupiłam także ten ,,MOCNY''  i myślę, że jest odpowiedniejszy do większych prac, które mają długo zachować trwałość. 
Jedynym minusem tej firmy jest to, że niestety jej kleje nie są dostępne wszędzie. Np. w dużych supermarketach typu OBI, Nomi czy Praktiker niestety się z nimi nie spotkałam za to jest tam mnóstwo dosyć drogich klejów ;/
Ja dla siebie kupuję w niewielkim sklepiku budowlanym i w takich miejscach radziłabym Wam go szukać.
Wiem, że wiele osób pisze w sieci, że do masy solnej niekoniecznie należy dodawać klej jeśli się je od razu piecze. Ja uważam, że jeżeli chcemy aby nasze prace były trwałe i nie kruszyły się to klej jest konieczny bez względu na to czy prace się piecze czy suszy.
Także jeśli mogę Wam coś sprawdzonego polecić to zdecydowanie klej Metykol i mąkę Basie, którą można dostać praktycznie wszędzie.
Olej
Na koniec jeszcze olej. Co do tego to wydaję mi się, że nie ma tu tez znaczenia czy jest to słonecznikowy, rzepakowy czy jakiś inny. Mogę Wam powiedzieć, że czasem jak nie miałam oleju to dodawałam rozpuszczone masło byle byłby jakiś tłuszcz. To sprawia, że prace są takie gładsze. Tylko nie można przesadzić z ilością bo wtedy ciasto się rwie i w ogóle się nie klei.
Myślę, że pomogłam trochę i rozwiałam wątpliwości.
Jeśli mielibyście jeszcze jakieś pytania to piszcie na oliwiaartdeko@gmail.com
Czekam też na Wasze opinie odnośnie różowych siostrzyczek :)

Pozdrawiam cieplutko
Oliwka :)

piątek, 14 lutego 2014

Aniołki i walentynkowe wyzwanie.

Witajcie :)
Dziś wpadam do Was z króciutkim postem ale obiecuję, że niebawem napiszę coś więcej.
Cieszę się, że podobają się Wam moje opowieści ze studiów. Po tylu komentarzach chętnie wkrótce poopowiadam Wam wiecej :)

Na początek chciałabym Was poprosić o pomoc :) Biorę udział w walentynkowym wyzwaniu na blogu  StarePianino . Zgłosiłam tam moje walentynkowe Pierroty :)

Jeśli sie Wam podobają bardzo prosze o głos na numer 18 pod tym postem :
http://starepianino.blogspot.com/2014/02/walentynkowe-wyzwanie-galeria-prac.html



Aaaa dziś, żeby nie było tak nudno pokażę Wam ostatnie aniołeczki :)


Mam Wam duużo do opowiadania ale dziś mam troszkę zajęć. Poza tym są walentynki więc tradycyjnie jak co roku będę robić z mężem sushi :) Planowaliśmy jakieś kino czy coś ale jesteśmy fanatycznymi pożeraczami tego specjału a nie codziennie można sobie pozwolić na taką kolację więc dziś będziemy się objadać i w ten sposób celebrować święto zakochanych :)
Teraz uciekam.
Pozdrawiam Wam serdecznie :)
Oliwka :)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Serce obfitości, anioł i czego nie wolno dziennikarzom?


Witajcie :)
Dziś wpadam z troszkę walentynkowymi klimatami.
Zrobiłam już jakiś czas temu serduszko wzorowane na moich koszyczkach obfitości.
Kiedy wpadłam na ten pomysł pomyślałam, że to będzie to fajna dekoracja do mojego pokoju. Wymyśliłam, że serduszko będzie bardzo duże, niemalże na całą blachę w piekarniku tak, żeby nie nikło w moim całkiem sporym pokoju. Ale na początek stwierdziłam, że zrobię mniejsze, żeby zobaczyć jak w ogóle będzie się prezentować.
Teraz cieszę się, że nie zabrałam się od razu za to wielkie. To, które zrobiłam ma mniej więcej 20x20cm wielkości i wymagało ode mnie wiele pracy i czasu. Nad samym malowaniem, docieraniem i tapowaniem tak aby miało cienie siedziałam kilka godzin a koronka, którą chciałam go udekorować była nie lada wyzwaniem. Szyłam ją ręcznie z dwóch kawałków koronek a później kiedy doklejam to wszystko do serduszka nie bardzo chciała ze mną współpracować. Efekt końcowy prezentuje się dobrze ale wymagało to na prawde sporo pracy. 
A wydaje się takie łatwe do zrobienia i niepozorne nie?


Kolejną pracą jaką chciałam Wam pokazać jest anioł miłości :)
Wyszedł mi troszkę większy niż zwykle i też pochłonął masę czasu.

Nie wszystko mi się w nim podoba. Z reszta mówiłam Wam już, że zawsze bym chciała coś poprawić, coś zmienić. Tu akurat jestem najbardziej zadowolona z sukienki. 
A Wam jak się podoba?
Teraz muszę już powoli uciekać, bo fotografowanie serduszka było tylko małą przerwą w domalowywaniu zamówień, które już dawno powinny być skończone.
 
Tak wiec muszę uciekać ale chciałam Was zaprosić do przeczytania drugiej części wpisu, który napisałam a właściwie zaczęłam
pisać już jakiś czas temu tylko nigdy nie mogłam skończyć i wstawić. 
Tam trochę o tym czym chciałabym się z Wami podzielić w związku ze studiami.
Aby przeczytać drugą część wpisu kliknij ,,czytaj więcej''

piątek, 7 lutego 2014

Anioł z koszyczkiem i laleczki.

Czasem robimy coś według danych wskazówek, mamy w głowie jasny obraz tego co chcemy uzyskać a i tak wychodzi nie do końca tak jak byśmy sobie tego życzyli. Bazując na moich ostatnich zamówieniach mogę śmiało stwierdzić, że najlepiej wychodzą prace, które robimy wtedy kiedy pomysł przyjdzie nam do głowy i nie są wzorowane na poprzednich tworach.
Co prawda pokazywałam Wam już przypadki kiedy jakimś cudem kopia wyszła mi lepiej niż oryginał ale na przestrzeni czasu stwierdzam, że to był wyjątek.

Odnośnie ostatnich tworów, w zasadzie jestem z nich zadowolona jednakże mam świadomość, że oryginały wyszły nieco lepiej.
Oto laleczki, które robiłam na wzór jednej z poprzednich.


Kilka tygodni temu pewna Pani poprosiła mnie o wykonanie laleczki.
Chciała, żeby była podobna do Wini ale miała kręcone włosy, małe skrzydełka i była w kolorach lnu bądź w beżach i brązach. 
Pomyślałam, że nic trudnego i wzięłam się do pracy :) 
Laleczka wyszła mi chyba nieźle ale coś mi nie pasowało. Odkładałam jej malowanie bo miałam na głowię naukę do sesji.
W końcu kiedy znalazłam dla niej czas odkryłam, że zrobiłam ją odrobinkę za krótką ponieważ nie ma miejsca na paski na skarpetkach.

Moja niespokojna dusza nie pozwoliła mi tak tego zostawić więc powstała kolejna :)

 Do Pani od zamówienia wysłałam obie fotki i okazało się, że podoba jej się bardziej ta ''krótsza'' :) Więc tak to właśnie bywa z moimi przekonaniami, że coś jest nie tak :) 

Dziś wykańczałam anioła, do innego zamówienia. 
Wedle wskazówek miał być podobny do anioła z Candy ale rondo kapelusza miał mieć wywinięte do góry. 
Poza tym oprócz misia miał trzymać koszyk z różami, mieć brązowe, kręcone włosy i być w kolorach różu. 
Efekty prezentują się tak:
 



Oczywiście jak to ja mam wrażenie, że mimo odwzorowania wskazówek coś jest nie tak. 
Jednakże anioł jest zdecydowanie bardziej pracochłonny i tym razem zamiast brać się za nowego  wysłałam zdjęcie i czekam na odpowiedz.
Myślicie, że się spodoba?

Czekam na wasze opinie :)

Pozdrawiam cieplutko :)
Oliwka ^^

czwartek, 6 lutego 2014

Pierwsza dziesiątka w kategorii Twórczość Artystyczna w rankingu Blog Roku 2013

Jesteśmy na 3 miejscu !!! 
 Nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszę, oczywiście na trzecim czy na dziesiątym cieszyłabym się tak samo bo przechodzimy dalej ale na prawdę moja radość przekracza wszelkie granice
Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie głosy! 
Dziękuję znajomym z Facebook'a, z Bloga, całej rodzinie, w szczególności mojemu tacie, który w ostatnich dniach pokazał bloga wszystkim swoim znajomym, moim dwóm braciom ,którzy tez bardzo zaangażowali się w konkurs a także mamie za wsparcie duchowe :). 
Nie zapominając o tej dalszej rodzinie dziękuję też Cioci i Wujkowi, którzy wysyłali, zbierali i wspierali mnie :) a także rodzinie mojego męża ( w której też mogłam liczyć na głosy i wsparcie ) i wszystkim tym których nie znam a oddali głos na mnie :) 
Dziękuje Wam :))
 Dziękuję wszystkim, którzy się w to zaangażowali i zbierali SMS-y. Jesteście na prawdę niesamowici!!
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby nie Wy i wasze głosy prawdopodobnie nie byłabym nawet w pierwszej setce. 

Dzięki tym głosom i całej akcji zbierania ich odnowiłam kilka starych znajomości a także poznałam bliżej kilka blogowych koleżanek, bardzo cieszę się z tego i dziękuję Wam także za to :) 
Sporo też się nauczyłam. Przede wszystkim tego, że człowiek bez innych niewiele znaczy i, że proszenie to równie trudna sztuka jak tworzenie ^^.


Teraz czekamy do 18.02.2014 do godziny 15:00 na ogłoszenie wyników. Wierzę, że Pani Tatianie Okupnik mój blog przypadnie do gustu ale jeśli tak się nie stanie już teraz jestem bardzo szczęśliwa, że razem doszliśmy tak daleko!

Na koniec chciałabym przypomnieć Wam też coś co jest dla mnie niezwykle ważne. Dochód z SMS-ów zostanie przekazany na hospicjum dla osieroconych dzieci ,,Gajusz'', wobec tego każdy kto wysłał SMS-a przyczynił się do poprawy ich losu i za to osobne tez chciałam bardzo podziękować w ich imieniu :)

Dziękuję !
 :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* 

Pozdrawiam Was bardzo gorąco :)
Przesyłam moc buziaków i uścisków :)
Oliwka

Głosowanie na Bloga Roku 2013

Do końca głosowania zostały niecałe 2godziny
Obecnie jesteśmy na 2 miejscu za co wszystkim chciałam bardzo gorąco podziękować! 
Jesteście niesamowici!!! <3
Ale dalej wszystko zależy od waszych głosów, po nocnej aktualizacji wiem, że ich różnica między poszczególnymi miejscami jest bardzo nieduża.
 W każdej chwili skład pierwszej 10-ątki może się zmienić wiec to czy przejdziemy dalej zależy tylko od Waszych głosów!
Jeśli ktoś z Was nie wysłał jeszcze SMS-a to teraz jest ostatnia chwila 
J00052 na numer 7122
 ( z jednego tel można wysłać tylko 1 SMS-a)



Jeszcze raz ogromnie dziękuję wszystkim tym, którzy już wysłali SMS-y:)

Pozdrawiam
Oliwka :)

wtorek, 4 lutego 2014

Kim jest Pierrot?

Bardzo często ulegamy stereotypom nie zastanawiając się ani nad własna opinią o danej osobie czy postaci, ani nad tym czy ten stereotyp rzeczywiście jest słuszny. Słyszymy ,,Pierrot’’ i wiemy, że jest to postać smutna, wobec tego z góry zakładamy, że negatywna.. Wiadomo nie chcemy mieć, patrzeć ani wspominać czegoś negatywnego. Ale czy Pierrot jest rzeczywiście postacią negatywną?
Jest to smutny pajac, którzy rozpacza z powodu nieszczęśliwej miłości.   I głownie przez to zakładamy, że raczej nie uosabia on żadnych szczęśliwych uczuć.


Myślę, że nieszczęśliwa miłość, po której człowiek czasem rozpacza to właśnie to co sprawia, że nasze życie nabiera sensu. Gdybyśmy znali to uczucie tylko z tej pozytywnej strony bardzo ciężko byłoby nam docenić jego wartość.
Kiedy myślę o nieszczęśliwej miłości mam przed oczami pełne namiętności uczucie dwojga osób, które w pewnym momencie urywa się i nie znamy jego zakończenia. To piękne. Latami możemy to wspominać, wymyślać  różne  scenariusze a także docenić obecną sytuację. Popatrzeć na swoją drugą połówkę, która czule uśmiecha się do nas i znać wartość tego uśmiechu.
Gdyby ta skazana na taką nazwę ,,nieszczęśliwa miłość’’ w pewnym momencie nie dobiegła nagle końca tylko tworzyłaby przez życie spójną całość wszystkich dni nie wiedzielibyśmy jak odnajdywać w niej radość. Znalibyśmy uśmiechy, pocałunki, czułe gesty, namiętności ale czy gdybyśmy nie mieli porównania wiedzielibyśmy ile dla nas znaczą?

Pierrot to taki symbol ,,nieszczęśliwej miłości’’ paradoksalnie ‘’nieszczęśliwej’’ bo tak naprawdę tej która dawała nam niegdyś radość a później stałą się elementem życia dzięki któremu wiemy jak docenić szczęście.

Kiedyś bardzo lubiłam taką piosenkę Brodki w której śpiewała:
,,Kto z miłości jeszcze nie umarł nie potrafi żyć,
Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś’’


Myślę ,że Pierrot jest bardzo pozytywną postacią. Wieszając go sobie na ścianie wiem, że nie będzie przypominał mi o tym, że kiedyś w moim życiu jakiś związek zakończył się smutkiem i rozpaczą ale o tym, że dzięki niemu mogę docenić swoje obecne szczęście :)


Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka

niedziela, 2 lutego 2014

W miłosnych klimatach..

Witajcie :)
Cieszę się, że już minął ten styczeń. Nie będę Wam opowiadać dlaczego ale szczerzę się cieszę. Nowy miesiąc to zawsze jakaś nowa, lepsza energia. 
Z dobrych wiadomości mogę Wam powiedzieć, że jestem już (prawie) po sesji. Egzaminy pozaliczane, czekam tylko na odpowiedz Pani od psychologii u której zaliczeniem była praca polegająca na napisaniu komentarza do artykułu psychologicznego. Nie mam pojęcia w jaki sposób ona będzie oceniać tą pracę więc nie wiem czy dałam radę napisać na jakąś dobrą ocenę. Wkrótce się dowiemy a póki co wszystko inne pozaliczane wiec wreszcie mam czas.
Dziś chciałam Wam pokazać pierrota, który leży już od wielu tygodni i czeka aż znajdę chwilę na to, żeby się nim zając. Dziś usiadłam do malowania moich ostatnich zamówień i pomyślałam, że trzeba wreszcie i na niego rzucić troszkę koloru :)


Mam jakąś słabość do pierrotów, w tamtym roku zrobiłam 3 różne (jednego można zobaczyć na poprzednim blogu: Pierrot )
Masa solna, mąka sól woda, arlekin, pierrot, kolumbina, art, sztuka z ciasta
A tu taka nutka o Pierrocie, której lubię od czasu do czasu posłuchać :)

 

Wiecie mimo, że jest niedziela to teraz muszę wracać już do malowania ostatnich zamówień bo przez ta sesję i sprawy rodzinne odkładałam to i samej mi nieprzyjemnie, że jeszcze nie mam pokończonych tych tworów.

  Uciekam. Na koniec chciałabym bardzo serdecznie i gorąco podziękować tym którzy wysłali na mnie SMS-a w konkursie na Bloga Roku! Przesyłam Wam gorące uściski!
A wszystkich, którzy jeszcze nie wysłali a lubią do mnie zaglądać proszę o SMS-y! :)
Treść to J00052 na numer 7122 :) 
Można wysłać tylko jednego SMS-a z jednego numeru. Koszt to 1,23zł. 
A więcej info tu:

Dziękuję Wam za wszystkie wejścia i komentarze.
Buziaki! :*
Oliwka

piątek, 31 stycznia 2014

Blog Roku 2013 :)

Witajcie :)
Kilka dni mnie nie było i pewnie jeszcze nie szybko wstawię jakieś nowe twory ale wpadam do Was na chwilkę z małą prośbą :)


Dziś rusza kolejny etap konkursu Blog Roku 2013.
Od dziś do 6 lutego do godziny 12:00 można wysyłać sms-y na blogi, które według Was zasługują na takie wyróżnienia. 
I tu pojawia się moja gorąca prośba do Was :) Jeżeli w ubiegłym roku mój blog był dla Was miejscem inspiracji a także ciekawą odskocznią od życia codziennego i uważacie, że zasługuję na wyróżnienie , to serdecznie proszę o sms-y :)

 SMS o treści J00052 na numer 7122 

KOSZT SMS-A WYNOSI 1,23 Zł.W NUMERZE BLOGA ZNAK "0" TO CYFRA ZERO. PAMIĘTAJ TAKŻE, ABY NIE WSTAWIAĆ W TREŚĆ SMS-A SPACJI. 

Cały dochód z sms-ów będzie przeznaczony dla Fundacji ''Gajusz'', która wspiera Hospicjum dla osieroconych dzieci. 

 Za wszystkie sms-y bardzo gorąco dziękuje :)
 

piątek, 17 stycznia 2014

Serduszka okazjonalne z masy solnej i anioł :)

Witajcie :)
Dziś obiecane serduszka z wnuczkiem :)
Powiem Wam ,że nie mam siły na dłuższy post a do tego kilka rzeczy w domu mam dziś jeszcze do zrobienia i dziś będzie raczej zdjęciowo.
Kiedy wstawiłam ostatnie serduszka powiedziałam, że chciałabym zrobić też wersję męską czyli serduszko, które Babci bądź dziadkowi wręcza wnuczek. Tak się właśnie prezentują moje wersje męskie :)




Zrobiłam też anioła, którego miałam zamiar wręczyć jako wspólny prezent Babci i Dziadkowi. Oczywiście dalej jest przeznaczony na tę okazję tyle, że Dziadek niestety zobaczy go już z innej perspektywy ;(. Może blog to nie miejsce, żeby dzielić się takimi informacjami ale jakoś nie umiałam tego pominąć wstawiając tego anioła. Zmarł 15 stycznia 2014r. [*]





Sobotę i niedzielę spędzę w szkole wiec uciekam bo rano jadę do Warszawy.
Trzymajcie kciuki, żebym zdała egzamin i miała jeden z głowy.

Pozdrawiam
Oliwka

czwartek, 16 stycznia 2014

Trochę wspomnień..

Witajcie :)
Dziś miał być post z nowym aniołkiem i serduszkiem ale  niestety nie mam jak na razie zrobić zdjęć bo schną i nie chce niczego rozmazać czy popsuć- jak to ja doskonale potrafię :D

Po sprzątnięciu świątecznych dekoracji nachodzą mnie pomysły daleko wybiegające w przyszłość. Otóż chciałabym zrobić kilka baranków i innych wiosennych tworów. Mam parę zaległych aniołów do zrobienia, a do tego doszło kilka mniejszych rzeczy i póki co muszę to odłożyć na później ;(
W tym poście chciałam Wam pokazać co robiłam w poprzednich latach kiedy zbliżała się wiosna.
Ci, którzy znają mnie z pingera widzieli już wszystkie te prace ale wiele z Was poznało mnie dopiero tu na blogspocie wiec stosunkowo niedawno. Specjalnie dla Was wrzucam moje uśmiechnięte mordki, które uwielbiam robić i na które już nie mogę się doczekać :)

Tak się w tamtym roku prezentowały Baranki Wielkanocne 2013 :)






 A tak kurczaki 2013.

A tu dwie wersje baranków z 2012 roku 
 Zdjęcia są nieduże, bo blogując na pingerze szybciej było mi wrzucać małe fotki i niestety tak już zostały pozapisywane ;(

Lubię sobie popatrzeć na te wszystkie uśmiechnięte mordki chciałabym już zacząć robić następne choć wiem, że do Wielkanocy jeszcze sporo czasu ^^.

A dla poprawienia humoru wszystkim wrzucam moje pierwsze baranki z 2010 roku.
Jeśli ktoś z moich czytelników dopiero zaczyna i martwi się, że coś mu nie wychodzi oto dowód na to, że nie zawsze wszystko udaje się od razu :)
Chociaż powiem Wam, że jak na nie patrze to mam ochotę zrobić takie roześmiane pyszczki :)
Myślę, że takie na prawdę ładne baranki to jeszcze daleko przede mną. 

W tym roku mam już parę pomysłów na nowe buźki ale to chyba jeszcze musi poczekać.
Teraz uciekam bo może uda mi się zrobić fotki ostatnich pomalowanych prac, które zrobione już dawno nie mogły się doczekać pomalowania ponieważ zbliża się sesja i mam sporo nauki.


Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka