Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trochę o studiach dziennikarskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trochę o studiach dziennikarskich. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2014

Jak zasnąc z otwartymi oczami?


Witajcie :)
Jak już wiecie nie przeszłam do 3 etapu konkursu na Bloga Roku ale myślę, że nie ma co się załamywać. Każdy ma jakieś tam swoje preferencje i inne rzeczy mu się podobają. Jak już Wam pisałam ja już na 2 etapie czułam się zwycięzcą. Znalazłam się na 3 miejscu pierwszej dziesiątki blogów w kategorii Twórczość Artystyczna i to już było dla mnie ogromne wyróżnienie.
Wszystkim Wam jeszcze raz bardzo gorąco dziękuję za wsparcie i wysłane smsy! :)
 Miałam do Was napisać już parę dni temu ale ostanie dni lawirowałam między domem a Warszawą i nie miałam jak przysiąść spokojnie do komputera.
W sobotę zaczęłam nowy semestr na studiach. Nowe przedmioty, nowi wykładowcy.. Pojechałam tam pełna optymizmu i nadziei, że ten semestr będzie jeszcze lepszy niż poprzedni i z taką samą ciekawością świata i przyszłego zawodu będę chłonąć wiedzę. Niestety zastała mnie szara rzeczywistość ;/.
Pierwsza rzecz jaka jest dołująca to plan zajęć. Zarówno w sobotę jak i niedzielę zaczynam ćwiczeniami, następnie cały dzień wykładów i znów na samym końcu ćwiczenia. Wtedy kiedy mój mózg jest już wycieńczony doszczętnie. Nie wiem kto układa ten plan ale nie miał na celu zmotywowania nas do nauki.
Powiem Wam nawet, że zajęcia są tak rozwijające, że dokonałam odkrycia! Pewnie nikt by się tego nie spodziewał ale da się zasnąć na siedząco z otwartymi oczami! Doświadczyliście kiedyś takiego zjawiska? Ja miałam tą przyjemność. Na wykładzie z przedmiotu ,,Public Relations’’ mieliśmy przyjemność słuchać z pozoru bardzo interesującej kobiety. We wstępie kiedy opowiadała nam o sobie powiedziała, że pracowała w gazetach takich jak ,,,Polityka’’ czy ,,Wprost’’ była nawet redaktorką naczelną a do tego obcuje ze światem polityki i była doradcą byłego premiera. Mogłaby się wydawać, że niesamowicie ciekawa postać! W końcu ma takie zaplecze informacji, że bez wątpienia zdradzi nam coś czego dotychczas nie byliśmy świadomi. Niestety tu też spotkałam się z dużym rozczarowaniem.  Sposób jej mówienia był tak monotonny i przygnębiający, że nawet wtedy kiedy łapałam wątek jej wypowiedzi szybko go gubiłam i po chwili nie widziałam zupełnie o czym mówi.
Nigdy przedtem nie pomyślałam, że ludzie oprócz tego, że są dobrzy w tym co robią muszą jeszcze posiadać dar opowiadania o tym. Ta Pani niestety go nie posiadała. W połowie wykładu zaczęłam myśleć sobie o tym co mam zamiar zrobić jak wrócę do domu, później przypominałam sobie całkiem sympatycznie spędzony wieczór z mężem i nasze wieczorne rozmowy. Nagle do mojej głowy zaczęły nasuwać się kolejne obrazy nie związane z tamtymi myślami tworząc coś na kształt snu. Mimo, że patrzyłam przed siebie widziałam to co mam w  głowie. Pochłonęło mnie to na tyle , że wyłączyłam też zmysł słuchu. Nagle Pani, która prowadziła wykład zakaszlała w mikrofon a ja ‘’wybudziłam się’’ z tego stanu. Zdałam sobie sprawę, że mimo iż miałam otwarte oczy, spałam bo zupełnie nie wiedziałam o czym mówiła i na chwilkę poczułam się jak wtedy kiedy się budzimy i nie bardzo wiemy gdzie się znajdujemy.
Coś niesamowitego. Wykład tak nudny, że można zasnąć otwartymi oczami.
Mam jeszcze kilka takich wątków z ostatniego zjazdu ale myślę, że żeby Was nie zanudzić na raz to o tym w kolejnych wpisać. 
Teraz chce Wam przedstawić już tegoroczne baranki :)

Odnośnie baranków to chciałam nawiązując do ostatniego wpisu powiedzieć Wam, że jak dotąd nie zrobiam ich dużo ponieważ powstawały spontanicznie, z ciasta, które nie nadawało się do niczego innego. 
Jak wam już pisałam, czasem kiedy mąka okaże się nie odpowiednia i Np. nie chce się kleić stwierdzam, że jedyne na co się nadaje to na kręgosłupy do Baranków :)
W tym roku mam zamiar robić je tylko w takich sytuacjach bo zauważyłam, że jestem najbardziej zadowolona z tego co powstaje spontanicznie.

A tak w ogóle to chciałam Wam podziękować za wszystkie komentarze. Nie mogłam początkowo uwierzyć, że taki bardzo teoretyczny wpis zaciekawi tyle osób.
Cieszę się też, że w komentarzach wyrażaliście swoje opinie. To dla mnie bardzo ważne bo wiem, że uważnie czytaliście to co napisałam i odnosicie się do tego. 
Oczywiście rozumiem doskonale osoby, które nie są przekonane do mojego przepisu na masę solna. W końcu nie uważam siebie za żadną wyrocznię. Ja robię z takiego i jestem z niego zadowolona ale każdy może mieć swój własny sposób na zrobienie ciasta.
Ja mój jak już pisałam mam z bardzo starej książeczki, którą kiedyś podarowała mi Mama. Obecnie przez wszystkie przeprowadzki i remonty nie widzę jej już nigdzie w domu ale przepis doskonale pamiętam i uważam, że idealnie nadaję się do 90% prac z masy solnej.



Oprócz baranków niedawno powstała taka sobie aniołkowa dziewczynka :)

 
  Ostatnio jakoś misie mi się układają w palcach :)

A tak zupełnie z innej beczki to muszę się Wam pochwalić ostatnimi zakupami :)


Wiem, że już najwyższy czas na wysiewanie w domu różnych roślin więc zakupiłam nasiona i mam zamiar od przyszłego tygodnia wspólnie z Mamą zacząć działać. Chcemy w tym roku a przynajmniej na początku żywić się tylko ekologicznymi warzywami. Dziś zaczęłyśmy dzień od świeżo wyciśniętych soków i mam nadzieję, że uda nam się kontynuować te postanowienia :)

 Na dziś już kończę.
Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka

środa, 8 stycznia 2014

Wywiad z Natalią Zabawą ( Sztuką Niepoważną :))


Witajcie :)
Dziś wpis bez moich tworów za to nawiązujący do moich studiów o których często pisze. Na ostatni zjazd maiłam za zadnia na zajęcia z warsztatów prasowych przygotować wywiad z osobą sukcesu. Przyznam, że nie wiedziałam co mam zrobić. Nie mam żadnych znajomości z ludźmi ze świata show biznesu a wśród rodziny i znajomych nie ma nikogo, kto odniósł by sukces, który przyniósłby mu sławę. A pierwsza myśl jaka mi się nasuwała to taka, że musi byc to ktoś znany. Niektórzy przygotowali wywiady już wcześniej i czytali na zajęciach. Jedna z koleżanek z grupy zrobiła wywiad z Michałem Bajorem wiec poprzeczka się troszkę podniosła i trzeba było coś wymyśleć. Niestety aura lenistwa i świąt przysłoniła mi obowiązki i obudziłam się tydzień przed zjazdem, że przecież mam do napisania ten wywiad. Stwierdziłam, że muszę się zastanowić czym właściwie jest sukces i co ja nazwałabym sukcesem w tym czym się zajmuje. Wtedy już szybko przyszło mi do głowy z kim powinnam przeprowadzić wywiad. 

Niżej (za zgodą mojej rozmówczyni) zamieszczam go Wam w wersji ostatecznej :) 
Obie stwierdziłyśmy, że jest na tyle dobry, że trzeba przedstawić go szerszemu gronu wiec życzę miłej lektury :) 

(Wszystkie zdjęcia zamieszczone w poniższym wywiadzie są autorstwa Natalii Zabawy (Sztuki Niepoważnej) i przedstawiają prace przez nią wykonane.)

Sztuka Niepoważna- ,,to miejsce dobrej energii, pobudzania kreatywności, poszerzania wrażliwości i estetyki przez zwyczajną twórczość z masy solnej’’.

Obecnie w świecie bloggerek handmade chyba nie ma osoby, która choć raz nie odwiedziłaby bloga Sztuki Niepoważnej.  Jego właścicielką jest Natalia Zabawa ,24-letnia studentka  pochodząca z Tarnowa, która zaczęła swoja blogową działalność w 2009 roku. Obecnie liczba wyświetleń jej bloga sięga ponad milion.  Tam prezentuje prace wykonane z masy solnej jak również  z innych dziedzin rękodzieła.  Z odwiedzającymi dzieli się swoją wiedzą na temat rękodzieła, podpowiada co zrobić aby zacząć tworzyć własne prace a także pokazuje różne sposoby wykonywania aniołów i innych dekoracji .


1. Jesteś jedną z najpopularniejszych blogerek w kręgu rękodzielniczym. Jak myślisz co zdecydowało o Twoim sukcesie?
Mam jedną podstawową zasadę, którą się kieruję - chcę by mój blog był takim miejscem, w które sama bym z przyjemnością, a może nawet z niecierpliwością zaglądała, i abym ja byłą taką osobą, z którą sama mogłabym się zaprzyjaźnić.  Z drugiej strony staram się też żeby było to miejsce dobrej energii, oderwania od wielu spraw które na co dzień są przytłaczające, miejsce pobudzania kreatywności, poszerzania wrażliwości i estetyki przez zwyczajną twórczość z masy solnej. Z tej „naiwności” pod względem tematu i ogólnej wymowy nieraz słyszałam określenia, że to co robie jest dziecinne, powierzchowne, i niepoważne. Dlatego tak nazwałam stronę Sztuka Niepoważna, by od razu komunikować iż moje miejsce takie ma właśnie być - trochę twórcze,  niewymuszone, przyjemne w odbiorze. Myślę, że ten naturalny tok ma przysłowiowe „ręce i nogi”, i jest dość szczery więc wiele osób o mnie pamięta i wraca.

2. Na swoim blogu mówisz ,że rękodziełem zajmujesz się praktycznie od zawsze, a z aniołami bawisz się już jakieś 12lat. Powiedz co było takim czynnikiem ,który zdecydował ,że zajęłaś się  masą solną?
Jako dziecko próbowałam wielu rzeczy malowania, rysunku węglem, pastelami, rzeźby, szycia, tworzenia biżuterii…  Ale  to lepienie z masy wychodziło mi najlepiej, najbardziej to polubiłam i dawało mi najwięcej możliwości, a więc nie nudziło. Masę zrobiła mi pierwszy raz moja Mama, o czym wiele razy wspominam, ale sama nie wiem skąd ona wpadła na ten pomysł :).  Myślę ,że masa solna to fajna sprawa dla dzieci, uczy kreatywności i procesu twórczego od początku do końca, od zagniecenia masy, po koniec malowania. To wciąga, mnie po dziś dzień mimo, że już nie jestem dzieckiem!:)

piątek, 22 listopada 2013

Anioł waniliowy i ciąg dalszy o tym co prywatnie u Oliwki :)

Witajcie!
Wczoraj obiecałam, że dokończę moje wywody na temat studiów więc jestem i mam zamiar troszkę popisać. Ale najpierw, żeby nie zanudzać niektórych pokaże Wam waniliowego anioła.

Zrobiłam go juz jakiś czas temu ale nie mógł doczekać się na wstaiwenie w sumie sama nie wiem dlaczego.
Robiłam go na zamówienie P.Moniki, która napisała mi później, że kiedy przyszedł przysporzył jej bardzo dużo radości wiec pomyślałam sobie, że anioł z taką dobrą energią musi zagościć na moim blogu. W zasadzie wszystkie staram się robić z taką aurą ale jeśli znajdują nowy dom, w którym ludzie otaczają go uśmiechami to pozytywnej energi jest jeszcze wiecej i cieszy mnie to :)


Pani Monika poprosiła mnie abym zrobiła jednego z trzech aniołów waniliowych, które wstawiałam wcześniej. Nie jest wcale łatwo zrobić anioła, który będzie taki sam jak poprzedni w zasadzie boję się takich zamówień bo wiem, że zazwyczaj pierwsze prace wychodzą najlepiej a kiedy człowiek próbuje skopiować samego siebie nie wychodzi to tak dobrze.
W tym przypadku jednak było inaczej bo anioł Nr 2. dużo lepiej mi się podobał i był chyba pierwszą pracą, która robiona po raz drugi wyszła lapiej.
Tu możecie sobie to porównać:
Kilka elementów się różni i od razu całość wzbudza inne emocje i wrażenia.Nie mówię ,że pierwszy mi się nie podoba bo kocham wszystkie moje twory ale z drugiej wersji jestem bardziej zadowolona.
 W najbliższym czasie powstanie jeszcze kilka takich aniołków ,które powinny wyjśc identycznie jak oryginał a jak wyjdą to się okaże :)

Dobrze, a teraz chciałam się z Wami podzielić niedzielną częścią mojego weekendu w szkole. Ogólnie dzień nie zaczął się jakoś specjalnie ciekawie. Jak zwykle spóźniłam się na ,,etykę w zawodzie dziennikarza'' nad czym bardzo ubolewam bo te ćwiczenia również zaliczają się do tych ,które uważam za bardzo ciekawe. Głownie przez sposób ich prowadzenia przez wykładowce. Zawsze ma dla nas jakieś historie z show biznesu czy życia osób ze sfery polityki  naszego państwa tak, żebyśmy mieli żywy przykład czego nie powinniśmy robić będąc dziennikarzami. Powiem Wam szczerze, że szkoda, że tylko studenci dziennikarstwa mają podobne zajęcia bo większość społeczeństwo bazując na gazetach takich jak tabloidy ma całkowicie mylne odczucia odnośnie zawodu dziennikarza i nie ma pojęcia ,że osoby pracujące w takich gazetach łamią wszystkie zasady tejże etyki.
Ale wracając do tematu. Napisałam Wam wczoraj, że podczas zajęć mieliśmy spotkanie z najsłynniejszym Paparazzim w Polsce.
Było to spotkanie, które zaaranżowali sami studenci z mojego roku, niesamowite ,że w ten sposób podeszli do zadania! Na zajęcia ''Popkultura'' czy jakoś tak (okazało się ,że byłam na nich pierwszy raz tak systematycznie opuszczałam niedziele ;) ) każda grupa ma opracować jakiś temat z zakresu zajęć. Udało mi się usłyszeć ,że jedni mają ''Pornografię w mediach '' i tego typu tematy. Grupa, która w ostatnia niedziele miała za zadanie wykonać prezentacje na temat paparazzich zaprosiła do nas Przemysława Stoppę.

To było wyjątkowe spotkanie. Zadawaliśmy pytania odnośnie jego zawodu i mieliśmy możliwość dowiedzieć się mnóstwo faktów nie tylko odnośnie jego pracy ale także pracy dziennikarzy pozyskujących informacje od fotoreporterów.
Większość ludzi myśląc o Paparazzich od razu ma jakieś negatywne odczucia, uważam, że mają racje ale ja po tym spotkaniu polubiłam go jako człowieka. Wiem, że jego zawód nie jest chwalebny, bo wchodzi z butami w życie innych i niekiedy jest utrapieniem dla osób z życia publicznego, którzy chcieliby zachować coś dla siebie a nie mogą. Ja nie mogłabym robić czegoś takiego. Zapewne za każdym razem biłabym się myślami typu ''a co jeśli tym zdjęciem zniszczę komuś życie?''.
Osoba, która pracuje w tej branży bez wątpienia musi mieć silne nerwy i czasem odrzucić uczucia na bok. On nie wygladał w cale jak jakiś gruboskórny pozbawiony uczuć fotoreporter żerujący na nieszczęściu innych. Wręcz przeciwnie opowiadał nam historię kiedy pomagał gwiazdom wyjśc z twarzą z niewygodniej sytuacji kreując zdjęciami pewne fakty.

Opowiedział nam historię kiedy pewien facet z życia publicznego został przyłapany przez fotoreporterów kiedy wychodził pijany z klubu nocnego. Dany mężczyzna wiedział, że takie zdjęcia będą łakomym kąskiem dla tabloidów ponieważ on uchodzi w mediach za wzorowego męża i ojca a wspólnie z żoną pracowali na wizerunek idealnej pary. Kiedy zrobiono mu te zdjęcia zwrócił się do Przemka Stoppy o to aby jakoś mu pomógł. Na początku podobno nie chciała ale później wymyślił historię, że ugrają taką sytuację, że on przestawi datę w aparacie a rzeczony mężczyzna razem z żona podjedzie pod klub nocny pożegnają się, żona pojedzie do domu a on zrobi zdjęcia. Wymyślił ,że z takich zdjęć będzie można odczytać ,że ''super żona'' odwozi męża na wieczór kawalerski jego kolegi i, że wyjdzie z tego temat ''Co za niesamowita żona!''
Niewiarygodne jak wszyscy dookoła manipulują faktami i sprzedają czytelnikom takie historię.
W każdym razie stwierdziłam, że nie należy myśleć o Paparazzi wyłącznie stereotypowo.


Opowiadał nam również różne wątki na temat życia gwiazd z którymi miał styczność ale kiedy mówił o kimś negatywnie nigdy nie ujawniał nazwiska wiec myślę, że pomimo zwodu jaki wykonuje to człowiek bardzo w porządku wobec ludzi. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie po tym spotkaniu. Nie pochwalam tego zawodu ale fajnie było dowiedzieć się coś na ten temat z pierwszej ręki :)
Nie wiem czy zasypywać Was tym ogromem informacji jaki on nam przekazał ale przyznam, że dla takich spotykań chce mi się chodzić do szkoły i oby było ich więcej.

 Przypominam Wam o Candy :)
Myślę, że im więcej osób się zgłosi tym będzie więcej dodatkowych nagród wiec jeśli mielibyście ochotę to udostępnijcie informacje u siebie we wpisach :)

Na dziś tyle :)
Dziękuję za wszystkie komentarze. Tak jak obiecywałam na niektóre pytania odpiszę niebawem tak aby odpowiedzieć wszystkim na raz :)


Pozdrawiam cieplutko  :)
Oliwka


czwartek, 21 listopada 2013

Aniołków choinkowych ciąg dalszy i troszkę o studiach :)

Witajcie :)
Mam nadzieję, że nie zanudzę Was jeśli pokaże moje kolejne aniołki choinkowe? Sama chciałabym zając się już czymś innym mimo, że najbardziej lubię moje małe szkraby i najtrudniej jest mi się z nimi rozstawać . Lubie jak tak sobie siedzą na biurku w koszyczku i wszystkie się na mnie gapia ale fajnie było by mieć czas ulepić też coś innego :). Pomysłów mam pełną głowę tylko póki co aniołki są tematem nadrzędnym wiec pokaże Wam kolejne :)
Te już dobrze znacie pastlowe z gwiazdką ale kolory wyszły mi całkiem inne, zwłaszcza przy niebieskich wiec pokazuje. Zresztą myślę ,że gdybym ich nie wstawiła pogniewały by się na mnie :)


A tu przedstawiam mój nowy śnieżynkowy wymysł :)
aaaa i właśnie chciałam się wam pochwalić, że uczę się malować akrylami do których miałam niegdyś mieszane uczucia. Co prawda mam na razie 4 kolory (biały, różowy, zielony i czarny) i dorabiam je sobie z innymi farbami. Czasem plakatowymi czasem barwnikami spożywczymi zależy co mi wpadnie w ręce :) W każdym razie szkole się w malowaniu i eksperymentuje :)



A także śnieżynkowo-neonkowy z kokardkami :)


Ciekawa jestem czy zgadniecie z czego są te śnieżynki :) ?

Tak myslę sobie, że jak uporam sie z pakowaniem moich miluśińskich to wezmę się za nowe twory :)



To na tyle o aniołkach bo obiecałam sobie, że będę regularnie pisać a w końcu pisze niewiele.  Ponoć to ma poprawić mój styl więc napiszę troszkę o tym co działo się na ostatnim zjeździe w szkole.
Generalnie jest większość zajęć na, których nudzę się jak mops. Całe szczęście są i takie, które bardzo lubię. Między innymi zajęcia z Panem od źródeł informacji dziennikarskiej, który ostatnio zaprosił do nas Pania z Radia Zet o czym pisałam niedawno. W tym tygodniu nie było takich atrakcji ale zalicza się on do wykładowców ,których lubię słuchać.
W każdym razie najciekawszym elementem soboty były jednak warsztaty telewizyjne, które prowadzi Halina Hryćko dawniej mocno związana z TVP1 i TVP2. Na poprzednich warsztatach działaliśmy z samym realizatorem wiec czytaliśmy tekst do kamery i widzieliśmy siebie w monitorze tak jak by to było prawdziwe studio telewizyjne ale bez żadnych uwag i wskazówek ponieważ nie było Pani, która prowadzi owe warsztaty. W tym tygodniu znowu nie było realizatora wiec widzieliśmy za sobą zielone tło ale mogliśmy nauczyć się sterowania kamerą i dostaliśmy kilka uwag na temat naszych wystąpień.
Na początku zajęć otrzymaliśmy artykuły z różnych gazet (każdy dostał inny) i na postawie tych artykułów mieliśmy napisać tekst newsa, który będziemy prezentować. Jak zobaczyłam co dostałam to się troszkę podłamałam. Artykuł opisywał miasto Liege leżące w Belgii w którym mieszkało dwóch świętych. Temat nie bardzo news'owy a do tego nazwa ''Liege'' czytana 'Liejż' nie bardzo pasowała mojej kiepskiej dykcji wiec wiedziałam, że na pewno pomyslę się nie raz czytajac to a do tego nie łatwo było mi cokolwiek z tego napisac.

W końcu napisałam ale wydawało mi się, że ten tekst to jakaś tragedia. Patrząc na wystąpienia innych myslałam sobie ''hmm w sumie czy to ważne co ja tam napisze? Myślę, że ta Pani bardziej zwraca uwagę na to jak to bedziemy czytać i takie inne techniczne rzeczy''. Po napisaniu tekstów dobieraliśmy się w pary i najpierw przechodzilismy małe szkolenie z obsługi kamery.

A później jedna osoba nagrywała a druga prezentowała tekst i zmiana. Kręcenie było całkiem fajne. Wygłupiałam się troszkę bo to była moja pierwsza stycznośc z taką dużą kamerą ale fajnie, że mogliśmy nauczyć się czegoś nowego.

Później niestety przyszła kolej na zmianę i tu już nie było tak lekko. Dobrze ,że miałam świadomość, że po całym dniu większość grupy i tak mnie nie słucha ale i tak było mi głupio, że się mylę i niewyraźnie mówię.

W każdym razie pod koniec zajęć usłyszałam od naszej specjalistki od warsztatów, że mimo pomyłek nie było źle a mój tekst bardzo jej się spodobał. Pomyślałam sobie ''Kurcze co tam się mogło podobać?'' tak czy siak cieszę się, że coś mi wyszło :)

W niedziele mieliśmy spotkanie z najsłynniejszym polskim paparazzi ale o tym w następnym wpisie :)

Przypominam o Candy :)

Dziękuje Wam za wszystkie komentarze na niektóre postaram się odpowiedzieć niebawem tak abym odpowiedziała wszystkim na raz na nurtujące Was pytania :)
Pozdrawiam cieplutko :)
Oliwka

wtorek, 5 listopada 2013

Laleczka Winia i trochę prywatnie o tym co słychać na uczelni :)

Hej! :) (Uff... Wreszcie jestem :))
Zauważyliście moją trzydniową nieobecność? Weekend spędziłam na uczelni więc jedyną droga, żeby zobaczyć co ciekawego słychać w blogowym świecie było poserfowanie na telefonie. Nie jest to zbytnio wygodne więc nie mogłam się doczekać, żeby dorwać się do komputera.
Dziś już jestem, przepatrzyłam co się wokół dzieję, coś tam nawet po komentowałam (jeśli jakoś zdawkowo to wybaczcie ale dużo doszło Waszych wpisów przez te parę dni i ciężko było wszędzie napisać jakiś dłuższy bardziej przemyślany komentarz) i dziś pojawiam się z nową laleczką i wieściami co słychać :P.

Ale po kolei. Tak jak napisałam byłam na uczelni więc coś na ten temat. Poprzedni zjazd był taki troszkę dający mi do myślenia więc na tym starałam się słuchać, notować (tam oczywiście gdzie nie zżerała mnie totalna nuda) i nawet mówić jeśli miałam coś do powiedzenia.
Ostatnio mieliśmy do napisania pracę na temat ,,Co robił Kat?'' było to takie trochę ćwiczenie dziennikarskie gdyż najpierw mieliśmy wykład na, którym przez 1,5h wykładowca opowiadał nam o życiu średniowiecznego Kata a następnie my mięliśmy napisać o tym artykuł do gazety. Oczywiście zrobiłam to delikatnie mówiąc ,,na odwal sie'' i wcale mi to nie przeszkadzało do momentu aż nie usłyszałam tekstu jednej dziewczyny z mojej grupy. Przeczytała swój artykuł podczas ćwiczeń a mnie oczy wyszły na wierzch i dyndały na sprężynkach o.O . 
Jej tekst był mistrzowski a wręcz powalający! Miał bardzo ciekawą formę był zabawny, ironiczny i bardzo przemyślany. Wszystkim można powiedzieć, że dech zaparło w piersiach i skulili się na swoich miejscach, żeby przypadkiem nie musieli czytać własnych tekstów. Po jej wystąpieniu oczywiście nie było śmiałka, który chciałby przeczytać swoja pracę więc i ja nie wyrywałam się z moim tragicznym artykułem. To był chyba pierwszy moment kiedy pomyślałam ,,Co ja tu robię?''. 
W każdym razie po tamtym zjeździe poprawiłam swój artykuł a do następnej pracy starałam się przyłożyć nieco bardziej.
W ten weekend mieliśmy niektóre bardzo ciekawe zajęcia o których chciałam Wam opowiedzieć. Pierwszym był wykład , z tym samym Panem od Kata :), który zaprosił na nasze zajęcia Panią z radia Zet (niestety nie znam jej nazwiska bo spóźniłam się 10  minut ), która opowiadała nam o swojej pracy o funkcjonowaniu radia, co się sprzedaje, jak należy konstruować informacje itd. To były chyba jak dotąd najciekawsze zajęcia podczas całego mojego ''studiowania''. Naszym pierwszym zadaniem na nich było napisanie newsa do radia. Mieliśmy dowoloność tematu mogliśmy fantazjować połączyć życie polityki z celebrytami dodać przestępczość itd.  Mielismy na to 4 minuty wiec nie długo myśląc napisałam newsa pt ,,Matka Madzi ucieka z więzienia'' i wymyśliałam krótką bajkę o tym, że podczas spaceru na spacerniaku w więzieniu ziemia pod jej stopami się zapadła a ona uciekła siecią przedwojennych kanałów. Było to najgłupsze z rzeczy, która można było wymyśleć ale nie przychodziła mi do głowy żadna inna ''tania sensacja''. Zgłosiłam się nawet do przeczytania tego. Pomyślłam że jak jest z nami taka kobieta to warto byłoby posłuchać jej uwag i wskazówek. Przeczytałam i usłyszałam, że podoba jej się ,że nic by tu nie zmieniała a nawet powie mi, że Fakt by to brał :) Na tą uwagę usłyszałam komentarz z sali 
,,-No tak od czegoś trzeba zacząć''.  Bo prawdę mówiąc panuje u nas przekonanie, że praca w tabloidzie typu ,,Fakt'' czy ,,Super ekspres'' to żadne dziennikarstwo. W każdym razie ucieszyłam się, że coś mi wyszło i, że chociaż tyle potrafię :)
Później opowiadała nam trochę o swojej pracy i mieliśmy możliwość dowiedzieć się rzeczy z tzw ''zaplecza'' jak Np. to, że każde radio ma w swoich materiałach folder w którym jest przyszykowany materiał do wyemitowania w razie śmierci jakiejś znanej osoby. W Radiu Zet w którym pracuje tak kobieta  taki folder z tymi materiałami nazywa się ''Funeralia'' a w radiu w którym pracuje mój wykładowca ,,Zimne nóżki''. Taki materiał zawiera zwykle wypowiedzi danej osoby, które były ważne w jej życiu a także opinie innych osób na temat tego człowieka. 
Zapytaliśmy czy mieli materiał o Tadeuszu Mazowieckim na co odpowiedziała, że materiał o nim mieli przyszykowany już 3 lata temu.
To straszne, że będę pracować z ludźmi, którzy muszą ''pogrzebać'' człowieka na kilka a może nawet kilkanaście lat przed jego śmiercią.
Poza tymi zajęciami z ciekawych rzeczy mogę Wam powiedzieć, że na warsztatach telewizyjnych mieliśmy możliwość poczuć się jak prawdziwi dziennikarze prowadzący serwis informacyjny. Najpierw nagrywaliśmy się przed kamerą mówiąc jakieś najnowsze wiadomości a później oglądaliśmy te nagrania. Całość była zrobiona tak, że można było poczuć się jak w studio Faktów na TVN :) To był fajne. Mam nawet nagranie z tego bo oczywiście później każdy telefonem strzelał foty i nagrywał, żeby mieć pamiątkę po takich doświadczeniach więc i ja nie omieszkałam tego zrobić ale wyszło mi to tragicznie więc pokażę Wam tylko zdjęcie :P

To tyle o studiach :)

Dziś przedstawiam Wam kolejną laleczkę. Poprzednim razem kiedy wstawiałam moją pierwszą  nie spodziewałam się w ogóle, że się komuś spodoba. Znacznie różniła się od tej, którą miałam w głowie i którą widziałam w Chorwacji więc myślałam, że jest raczej taka sobie. Kiedy na FB zobaczyłam tyle komentarzy i polubień pomyślałam, że ludzie robią sobie ze mnie żarty. Później do tego wszystkiego doszły jeszcze Wasze bardzo pozytywne komentarze więc pomyślałam, że może laleczka rzeczywiście nie jest taka zła.
Po pewnym czasie zobaczyłam też, że nawet stała się inspiracją dla innych a nawet została skopiowana więc podniosło mnie to na duchu i postanowiłam, że nie będzie jedyną laleczką zrobioną przeze mnie :) W Chorwacji widziałam ich kilka różnych co prawda nie zapamiętałam wszystkich szczegółów ale mniej więcej wiem, że różniły im się płaszczyki i sukieneczki więc i ja postanowiłam zrobić różne laleczki :) Chciałabym, żeby były dla mnie taką fajna małą kolekcją w której każda z nich będzie miała swoje imię. 
Wobec tego dziś przedstawiam Wam Winię (zdrobnienie od imienia Wirginia, co prawda w internecie jest napisane, że nie posiada zdrobnień ale ja właśnie tak bym zdrabniała) :) Poprzednią (która już wisi w mojej pracowni) nazwałam Emilka :)
A oto Winia:

Jak Wam się podoba? Czekam na opinie :)