Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baranki Wielkanocne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baranki Wielkanocne. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2015

Baranki wielkanocne 2015 :)

Witajcie!
Zastanawiam się czy jeszcze kiedyś odnajdę się z powrotem w pisaniu bloga i regularnym zaglądaniu do Was. Czasem wieczorem przeglądam Wasze posty na telefonie jak już leżę w łożu więc nie jestem tak bardzo w tyle z tym co się dookoła dzieje ale na swojego bloga już brakuje mi trochę czasu.
Pisałam już wcześniej, że ostatnio jest sporo sportu w moim życiu. Kiedy budzę się rano bez żadnych zakwasów to zaczynam się martwić, że chyba za mało ćwiczyłam albo niezbyt się do tego przykładałam. Ale dziś są zakwasy w łydkach wiec jest dobrze ;)
Same ćwiczenia mogłyby niekorzystnie wpływać na mój organizm jeśli nie zmieniłabym diety. Może nie udało mi się jej całkiem zmienić ale powoli eliminuje pokarmy, które nie dają nic pożytecznego no i staram się nie jest wszystkiego co szkodzi. Wbrew pozorom taka ''zdrowa dieta'' jest o wiele bardziej pracochłonna niż tradycyjna, więc jak widzicie czasu na blogowanie mam na prawdę mało.
Stwierdziłam, że nie będę się rozpisywać na ten temat bo w obecnych czasach dyskusje na temat zdrowego żywienia można porównać do dyskusji na temat wiary, kolorów czy polityki ;)
Ale dobra dziś dosyć pisania bo już 11:50, a ja jeszcze nie jadłam owsianki :P
Przy okazji powiem Wam, że udowodniono, że wystarczy 21 dni aby jakaś czynność stała się nawykiem. Dziś jest 18 dzień jak jem owsiankę na śniadanie, więc już bliżej jak dalej do celu! :D


Teraz pora na baranki, i kilka zaległych prac, które publikowałam wyłącznie na Fb.








Takie owieczki powstały ostatnio :)
Na wzór owieczek z zeszłego roku :) Pamiętacie? [klik]



Wczoraj udało mi się też dokończyć parkę ślubną w beżach.


Nie publikowałam też na blogu ostatniej śpiącej dziewczynki.

I wielkanocnych zajączków!


Muszę już uciekać!
Pozdrawiam Was cieplutko,
I dziękuje, że cały czas zaglądacie i komentujecie :)
Buziaki! :*
Oliwka

środa, 9 kwietnia 2014

Baranki Wielkanocne i anioł w odcieniach beży i bordo

Witajcie,
Zanudzę Was chyba jak powiem, że znowu nie mam czasu? Od kiedy rozpoczęłam ten staż mój czas na blogowanie znacznie się zmniejszył i ciężko mi się ze wszystkim wyrobić. Sporo ciekawych rzeczy się ostatnio wydarzyło, o których muszę, po prostu muszę napisać ale siadając do komputera średnio spędzam około 1,5h na napisanie czegokolwiek. Zazwyczaj jest tak, że napisze i wyleje z siebie wszystko a później skracam tak żeby nie było tego za dużo. Nie umiem tak usiąść i w 20 minut napisać tego co bym chciała więc chyba będę musiała zostawić Was jedynie ze zdjęciami nowych tworów a sama wrócić do swoich obowiązków.
Mam nadzieję, że mimo to wszyscy, którzy często mi piszą, że lubia mnie czytać- zostaną ze mną :) Niebawem usiądę na dłużej ale póki co cały czas ''coś''.
Dziś ostatnie baranki Wielkanocne. 





I kolejnego anioła z serii ,,ogrodniczki w kapeluszu z misiem'' :)
Tym razem w odcieniach brązu, beżu i bordo :)


Buziaki i uściski! :*
Oliwka

wtorek, 18 marca 2014

Serdeczni ludzie :)

Witajcie :)
Wreszcie przychodzę do Was z odrobinką czasu :) Muszę Wam opowiedzieć wszystko co dodałabym do rubryki ''ważne wydarzenia'' jeśli prowadzałbym pamiętnik.
A więc.. Pamietacie moje małe dziennikarskie śledztwo? Zakończyliśmy na tym, Pan od gazety z 1991roku odpisał mi, że nie udzieli mi informacji, a ja spróbowałam jeszcze raz.
Następnego dnia odczytałam taką wiadomość:

,,Witam, 
Kontakt do mnie znajduje się w stopce.
Proszę o telefon jutro o 13:00''

Wiecie jak się ucieszyłam! Już samo to ''przyzwolenie'' na rozmowę sprawiło mi ogromną radość a jak zdzwoniłam to było jeszcze lepiej. Oczywiście sama rozmowa nie była zbyt profesjonalna. Często się myliłam i mówiąc coś wiedziałam, że wpada mi w zdanie takie ,,yyyyy'' ale koniec końców dowiedziałam się wszystkiego co było mi potrzebne a rozmowa zakończyła się bardzo przyjemnym akcentem:

,,P.Tkaczyk- Na początku przyznam szczerze nie chciałem rozmawiać na ten temat. To było dawno, teraz zajmuje się inną działalnością i uznałem udzielanie takich informacji za niepotrzebne. Ale jak już Pani napisała, że jest Pani studentką i Pani zależy to pomyślałam, że poświęcę Pani kilka minut.
Ja- Bardzo się cieszę i dziękuję. Tak jak pisałam to dla mnie ważne. Chciałabym, żeby moi wykładowcy widzieli, ze nie ograniczam się tylko do tego co mogę znaleźć w internecie tylko szukam wielu sposobów na zdobycie informacji. No a taka 23-letnia gazeta to na pewno będzie bardzo interesujący akcent mojej prezentacji.
P.Tkaczyk- To dobrze, że jest Pani ambitna. Myślę , że nawet mógłbym Pani zaproponować staż w moim wydawnictwie. Miesięcznie zgłasza się do mnie kilkuset studentów i teraz właśnie zamierzam zorganizować taki miesięczny staż. Myślę, że dużo by się Pani mogła nauczyć, do tego wystawilibyśmy odpowiednie dokumenty o odbyciu takich praktyk więc na pewno pomogłoby to Pani w dalszej drodze. Tylko dopiero od kwietnia, może maja. Więc prosiłbym o telefon albo e-mail tak w kwietniu.''

To był najmilszy gest jaki zdarzył mi się od wielu, wielu miesięcy może nawet lat. Coś niesamowitego, ktoś sam z siebie proponuje mi prace w miejscu, które jest w pewnym stopniu zbliżone do mojego kierunku. Nie mogłam w to uwierzyć!
Oczywiście bardzo podziękowałam i powiedziałam, że napiszę w kwietniu.
Niestety nie przyjmę tej propozycji bo wydawnictwo mieści sie we Wrocławiu więc włściwie to niewykonalne. Zwłaszcza, że taki staż pewnie nie byłby płatny a ja nie dośc, że nie mam we wrocławiu żadnej rodziny to obecnie podjełam się już czegoś innego.
Tego samego dnia tuż przed rozmową z Panem Tkaczykiem zadzwoniła do mnie Pani z Urzędu Pracy i dowiedziałam się, że rozpoczynam staż w pobliskiej szkole podstawowej.
No i tak to od 2 dni jestem sekretarką bardzo sympatycznej Pani Dyrektor :)
W każdym razie chciałam Wam powiedzieć, że mimo obaw bardzo mi się podoba nowe zajęcie.
Zawsze taki staż to dla mnie duża pomoc przy opłatach za studia, a do tego praca jest całkiem fajna. Niby siedzę i przepisuję różne dokumenty i wnioski ale atmosfera w pokoju nauczycielskim połączonym z gabinetem Dyrektora jest bardzo sympatyczna więc czas leci szybko i jest ok :)

Teraz chciałam Wam pokazać ostatnie twory. Właściwie zrobione juz dawno tylko wreszcie doczekały się na pomalowanie :)
Na początek aniołek-laleczka, którego już troszkę znacie :) Ale wszystkie 5, które robiłam wcześniej zostały znowu zamówione :)



 Tak się prezentują tegoroczne płaskie baranki, które czekały na pomalowanie chyba ze 2 tygodnie.



 i średni aniołeczek z malutkim konikiem na biegunach :)



Na dziś kończę :)
Przypominam o Candy:)

Pozdrawiam cieplutko :)
Oliwka


czwartek, 6 marca 2014

Odpowiedz na prywatną wiadomość odnośnie mojej wiary.

Ten post piszę w odpowiedzi na wiadomość od Pani Marty, która napisała do mnie prywatnie po przeczytaniu ostatniego wpisu dotyczącego mapy skarbów. Ton i klimat tej wiadomości pozwala mi wywnioskować, że Pani Marta obawia się z pewną troską o moją młodą duszę.
Nie wolno mi przedstawić Wam całej wiadomości. Uważam, nie tylko ze względu na prawo ale i ogólne zasady dobrego wychowania, że byłby to nie w porządku. W każdym razie muszę przytoczyć Wam niedługi (w porównaniu do całej wiadomosci) fragment jej wypowiedzi: 

,,Jestem katoliczką, należę do wspólnoty Kościoła Katolickiego,więc dla mnie ezoteryka,wiara w przeznaczenie, horoskopy, wróżki i tym podobne rzeczy nie zgadzałyby się z wiarą w Jedynego Boga. Dlaczego? Ponieważ Kościół Katolicki jasno wypowiada się na temat wiary w horoskopy, gusła, przesądy, działanie jakichś energii na los człowieka. Jaka to energia? Skąd pochodzi? 
Bóg, w którego wierzę, jest osobowy, nie jest energią. Kim jest katolik? Albo kim powinien być? Od bardzo dawna w Kościele obserwuje się, oprócz skandali, o których w mediach aż huczy,ja to nazywam-chorobę rozmycia co jest dobre a co złe.Spotyka się ludzi,którzy pięknie chodzą do Kościoła ale nie żyją Bogiem,wolą udać się do wróżki po radę,bo przecież niejednokrotnie potrafią trafnie przepowiedzieć przyszłość...skąd to wiedzą? Pan Bóg im to objawił? Nie sądzę.''
Dlatego też pomyślałam, że jeśli jest więcej takich osób, które trochę inaczej, niż zakładałam, zrozumiały mój post napiszę  trochę w kwestii wyjaśnienia.
A więc sprostowanie..
Nie zajmuję się ani białą ani czarną magią. Mapa Skarbów jest przypomnieniem o moich marzeniach. Nie modlę się do niej jak i również nie modlę się do obrazka, który przedstawia osobę świętą. Modlę się tylko i wyłącznie do samego Pana Boga.
Nie wierzę w żadne gusła ani przesądy typu ''13-ego'' ( w końcu brałam ślub w 2013roku) a po moim domu biega czarny kot, a czasem nawet pięć czarnych kotów, które każdego dnia przebiegają mi drogę po kilkanaście razy.
Nigdy nie byłam u wróżki ani też się nie wybieram i nie chce wiedzieć co na mnie czeka w przyszłości. Interesowałam się ezoteryką swojego czasu i znam znaczenie kart ale to wcale nie znaczy, że jestem wróżką, tak jak Np. przeczytanie Biblii nie czyni ze mnie świętej. Natomiast uważam, że jeżeli mam sobie wyrobić zdanie na jakiś temat to muszę najpierw o tym poczytać lub w inny sposób zasięgnąć informacji. Co do wróżek czasami pracując w nocy oglądałam programy z tzw. ''wróżkami''. Przyznam, że niektóre tam występujące Panie wzbudziły we mnie sympatię ale nie dlatego, że dobrze wróżyły bądź znały znacznie kart tylko dlatego, że w ich wypowiedziach słyszałam wiele mądrości życiowych, ciepła i tzw, ''dobrej energii''. Niestety tych, których słuchałam z przyjemnością było może ze trzy. Całą resztę uważam za naciągaczki, żerujące na ludzkiej naiwności.
A jeśli chodzi o mapę uważam, że jest swoistego rodzaju nawiązaniem do Biblijnego słowa:
,,Proście a będzie Wam dane (..)'' (Mt 7,7)

Kiedy robimy taką mapę nasze myśli krążą wokół naszych pragnień, trochę zawile mówiąc pamiętamy aby o nich nie zapominać w codziennym życiu. Modlitwa nie musi być tylko wypowiedzeniem wyuczonego pacierza. Oczywiście o nim także nie powinniśmy zapominać bo zawiera ogromną mądrość życiową. Ale ja jako osoba wierząca mam zdanie, że prawdziwa modlitwa to właśnie taka w której oprócz wypowiadania regułek na pamięć także dziękujemy Panu Bogu za to co od niego dostaliśmy, przepraszamy za nasze przewinienia i w reszcie prosimy o to co chcemy otrzymać.
W książce, którą Wam polecałam jest bardzo dokładnie rozpisane jak wdrażać w codziennie życie taką modlitwę. Jak prosić aby nasze marzenia się urzeczywistniły. 
Tu pozwolę sobie przytoczyć jeszcze fragment wypowiedzi Pani Marty:

,, Proponowana przez Ciebie książka POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI nie jest dobrą pozycją jak dla mnie(...). Jestem katoliczką(...)''

Jeśli ktoś z Was uważa, że ta książka mogłaby być sprzeczna z religią chrześcijańską (ja tak ją wolę nazywać)  to zapewniam Panią, Pani Marto jak również wszystkich innych, że nie ma w niej nic co dotyczy wróżek, ezoteryki i horoskopów. Więc przepraszam, ale nie mogę się zgodzić, że nie jest ona dla katolików. Uważam , że jest dla wszystkich. Dla każdego kto chciałby mieć wpływ na swoje życie. Kto chciałby je poprawić (również w oczach Boga).
Dla tych, którzy jeszcze jej nie czytali albo tak samo negatywnie jak Pani Marta podchodza do jej lektury powiem, że jest to książka, która w 90% opiera się na Bilbii i naukach w niej zawartych.
Głowną mądrością jaka z niej pochodzi zawarłam w poprzednim wpisie. Najważniejsze to to aby wizualizować i głęboko wierzyć w spełnienie swoich marzeń. Wyobrażać sobie je tak jakby już się spełniły. Np. wizualizować sobie, siebie w nowej pracy, lub siebie jako osobę w pełni zdrową czy trzymającą zdrowe, uśmiechnięte dziecko na rękach. A skąd pochodzi ta mądrość? Własnie z Biblii:

,,Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli.''  (Mk 11,24)

Pozwolę sobie przytoczyć kilka nauk jakie są zawarte w tej książce bo bardzo chciałabym przekonać was do jej przeczytania. Tak jak pisałam wyżej uważam, że jest dla wszystkich. A jeśli chodzi o katolików to myślę, że właśnie ta książka pozwoli im umocnić się w wierze ponieważ zawiera uniwersalne przesłanie nie tylko mówiące o naszych marzeniach ale także o tym jak powinniśmy postępować w codziennym życiu. Czynić dobro i żyć w zgodzie ze sobą i z innymi.
  • ,,Wykorzystuj w życiu moc modlitwy. Snuj w wyobraźni plany i marzenia. Utożsamiaj się z nimi i pozostań im wierny, a twoja modlitwa zostanie wysłuchana''
,,Wszystko jest możliwe dla tego kto wierzy''  (Mk 9, 23)
  • ,,Przebaczenie innym jest nieodzownym warunkiem własnego spokoju ducha i doskonałego zdrowia fizycznego. Jeśli chcesz być zdrowy i szczęśliwy, musisz przebaczyć każdemu kto Cię kiedykolwiek skrzywdził'' 
i w tym miejscu w książce odnajdujemy kolejny biblijny cytat :

,, A kiedy staniecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył Wam wykroczenia wasze'' (Mk 11,25)
  • ,,Człowiek sukcesu nie jest samolubny. Jego głównym celem jest służenie innym.''
  • ,,Przyczyną wszystkich niepowodzeń małżeńskich jest nieznajomość praw ducha i umysłu. Módlcie się razem a wasze małżeństwo się nie rozpadnie
  • ,,Małżonkowie, którzy się kochają nie ranią się słowami ani czynami. Swoim postępowaniem dają świadectwo uczuciom''
  • ,,Istnieje tylko jedna moc twórcza, która działa w warunkach harmonii, a nie tam, gdzie zdarzają się podziały i kłótnie. Jej źródłem jest miłosć. Dlatego potęga Boga jest z tymi, którzy kierują myśli ku dobru''
Nie wszystko mam siłę wypisywać więc wstawiam Wam 4 strony, które mogłabym spokojnie przepisać w całości.


To tylko kilka z bardzo wielu fragmentów, które chciałabym Wam przytoczyć dla potwierdzenia tego co pisze. Dla potwierdzenia, że Mapa nie jest żadnym gusłem a ,,Potęga Podświadomości'' czymś co może katolików odwróć od Boga.

Pani Marta poleciła mi za to książkę ks. Mirosława Nowosielskiego pt,, Jak uwolnić się od złego ducha''. Oczywiście postaram się ją przeczytać (aczkolwiek nie powiem, żebym chciała to zrobić z dziką rozkoszą) bo tak jak pisałam wcześniej, żeby coś ocenić należy najpierw to poznać. Zawsze raczej staram się trzymać z dala od ,,złych duchów'' i nie wiem czy będzie dla mnie przyjemne czytanie o nich. A teraz o energiach. Pani Marta pyta mnie ,,Skąd pochodzą?''. Dla mnie to jest zupełnie jasne, dobra energia pochodzi od Boga a zła od Szatana. Interesuje się tylko dobrą energią a od złej staram się trzymać z daleka, choć przyzam, że nie jest to łatwe, nie tylko dla mnie

Na koniec chciałabym powiedzieć, żebyście nie rozumieli mnie źle. Wiadomość od Pani Marty przyjęłam na prawdę bardzo pozytywnie. Cieszy mnie to, że wśród moich czytelników są osoby, które darzą mnie tak wielką sympatią, że nawet się o mnie martwią i piszę w trosce o moją przyszłą duchowość.
Także tu publicznie bardzo Pani dziękuję :)
Myślę, że wpis rozwieje wszystkie Pani a także innych, wątpliwości i obawy. Na prawdę w życiu staram się trzymac z dala od wszystkiego co złe i co mogłoby zwodzić moją duszę :)

Na koniec jeszcze przedstawiam Wam ostatnie laleczki :)
 i uśmiechniętą owieczkę, wkrótce zrobię zdjęcia całej gromadki :)


Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkiego dobrego :)
Oliwka 

niedziela, 23 lutego 2014

Uśmiechnięte pyszczki :)

Witajcie :)
Dziś wpadam pokazać Wam baranki, które ulepiłam kilka dni temu.
Post nie będzie długi ponieważ mieliśmy gości z okazji imienin mojego taty i troszkę łapie mnie zmęczenie.
W każdym razie skoro już jestem to chciałam Was prosić o pomoc.
W tym semestrze wszedł mi w plan zajęć przedmiot ,,media lokalne i środowiskowe''. Wykładowca na pierwszych zajęciach zapowiedział nam, że kto chciałby mieć więcej niż 3 musi przygotować prezentacje o wybranym medium lokalnym bądź środowiskowym. Prezentacja ta ma zawierać wszystkie wzmianki o danym medium w prasie, radiu, telewizji i internecie. Ja wybrałam media środowiskowe związane z rękodziełem tylko o ile w internecie mam mnóstwo blogów, stron i portali o tyle nie bardzo wiem czy w prasie i telewizji jest coś w tym temacie.
Troszkę wahałam się, własnie z tego względu, z wyborem tego tematu ale mój wykładowca powiedział, żebym dobrze poszukała i , że jeśli to mnie interesuje to najlepiej jesli właśnie to wybiorę.
Dlatego zwracam się do Was z prośbą jeśli znacie jakieś tematyczne gazety handmade, programy w telewizji albo może całe kanały poświęcone temu to piszcie :)  To byłaby dla mnie ogromna pomoc :)
Moja prezentacja będzie prezentowana na każdych zajęciach ponieważ wykładowca kazał nam podzielić prezentacje na 3 kategorię. W tą sobotę będziemy omawiać temat w prasie i radiu, na następnych zajęciach telewizje a później internet. Więc jeśli chodzi o prasę mam mało czasu.
Jeśli coś rzuciło Wam się w oczy to piszcie :)
Z góry bardzo dziękuję :))

Ale dobra może teraz już baranki.
baranki wielkanocne z masy solnej, baranki do koszyczka, cukrowy baranek, masa solna, alleluja,
baranki wielkanocne, upominki dla bliskich, baranek do święconki, masa solna, przepis na masę solną


Jeśli ktoś z Was chciałby zamówić baranki to z tych na zdjęciu jeszcze około 80% jest jeszcze dostępnych.
Co do ceny to widzę, że większość innych rękodzielników sprzedaje podobnie jak ja więc nie będę Was fatygować pisaniem na priv. Baranki są po 8zł+ koszt wysyłki.
Także jeśli macie ochotę to prawie wszystkie z widocznych na zdjęciach są gotowe do wysyłki.

Na dziś kończę.
Przepraszam za tą konsumencką notkę ale zauważyłam, że wiele osób pisze wiadomości, żeby zapytać jaka jest cena i czy są dostępne a później cisza. Może uważają, że to za drogo :)
W każdym razie w tym przypadku wolałam napisać tu.

Pozdrawiam Was cieplutko :)
I czekam na info o rękodzielniczych wzmiankach w mediach.
Oliwka ^^

piątek, 21 lutego 2014

Jak zasnąc z otwartymi oczami?


Witajcie :)
Jak już wiecie nie przeszłam do 3 etapu konkursu na Bloga Roku ale myślę, że nie ma co się załamywać. Każdy ma jakieś tam swoje preferencje i inne rzeczy mu się podobają. Jak już Wam pisałam ja już na 2 etapie czułam się zwycięzcą. Znalazłam się na 3 miejscu pierwszej dziesiątki blogów w kategorii Twórczość Artystyczna i to już było dla mnie ogromne wyróżnienie.
Wszystkim Wam jeszcze raz bardzo gorąco dziękuję za wsparcie i wysłane smsy! :)
 Miałam do Was napisać już parę dni temu ale ostanie dni lawirowałam między domem a Warszawą i nie miałam jak przysiąść spokojnie do komputera.
W sobotę zaczęłam nowy semestr na studiach. Nowe przedmioty, nowi wykładowcy.. Pojechałam tam pełna optymizmu i nadziei, że ten semestr będzie jeszcze lepszy niż poprzedni i z taką samą ciekawością świata i przyszłego zawodu będę chłonąć wiedzę. Niestety zastała mnie szara rzeczywistość ;/.
Pierwsza rzecz jaka jest dołująca to plan zajęć. Zarówno w sobotę jak i niedzielę zaczynam ćwiczeniami, następnie cały dzień wykładów i znów na samym końcu ćwiczenia. Wtedy kiedy mój mózg jest już wycieńczony doszczętnie. Nie wiem kto układa ten plan ale nie miał na celu zmotywowania nas do nauki.
Powiem Wam nawet, że zajęcia są tak rozwijające, że dokonałam odkrycia! Pewnie nikt by się tego nie spodziewał ale da się zasnąć na siedząco z otwartymi oczami! Doświadczyliście kiedyś takiego zjawiska? Ja miałam tą przyjemność. Na wykładzie z przedmiotu ,,Public Relations’’ mieliśmy przyjemność słuchać z pozoru bardzo interesującej kobiety. We wstępie kiedy opowiadała nam o sobie powiedziała, że pracowała w gazetach takich jak ,,,Polityka’’ czy ,,Wprost’’ była nawet redaktorką naczelną a do tego obcuje ze światem polityki i była doradcą byłego premiera. Mogłaby się wydawać, że niesamowicie ciekawa postać! W końcu ma takie zaplecze informacji, że bez wątpienia zdradzi nam coś czego dotychczas nie byliśmy świadomi. Niestety tu też spotkałam się z dużym rozczarowaniem.  Sposób jej mówienia był tak monotonny i przygnębiający, że nawet wtedy kiedy łapałam wątek jej wypowiedzi szybko go gubiłam i po chwili nie widziałam zupełnie o czym mówi.
Nigdy przedtem nie pomyślałam, że ludzie oprócz tego, że są dobrzy w tym co robią muszą jeszcze posiadać dar opowiadania o tym. Ta Pani niestety go nie posiadała. W połowie wykładu zaczęłam myśleć sobie o tym co mam zamiar zrobić jak wrócę do domu, później przypominałam sobie całkiem sympatycznie spędzony wieczór z mężem i nasze wieczorne rozmowy. Nagle do mojej głowy zaczęły nasuwać się kolejne obrazy nie związane z tamtymi myślami tworząc coś na kształt snu. Mimo, że patrzyłam przed siebie widziałam to co mam w  głowie. Pochłonęło mnie to na tyle , że wyłączyłam też zmysł słuchu. Nagle Pani, która prowadziła wykład zakaszlała w mikrofon a ja ‘’wybudziłam się’’ z tego stanu. Zdałam sobie sprawę, że mimo iż miałam otwarte oczy, spałam bo zupełnie nie wiedziałam o czym mówiła i na chwilkę poczułam się jak wtedy kiedy się budzimy i nie bardzo wiemy gdzie się znajdujemy.
Coś niesamowitego. Wykład tak nudny, że można zasnąć otwartymi oczami.
Mam jeszcze kilka takich wątków z ostatniego zjazdu ale myślę, że żeby Was nie zanudzić na raz to o tym w kolejnych wpisać. 
Teraz chce Wam przedstawić już tegoroczne baranki :)

Odnośnie baranków to chciałam nawiązując do ostatniego wpisu powiedzieć Wam, że jak dotąd nie zrobiam ich dużo ponieważ powstawały spontanicznie, z ciasta, które nie nadawało się do niczego innego. 
Jak wam już pisałam, czasem kiedy mąka okaże się nie odpowiednia i Np. nie chce się kleić stwierdzam, że jedyne na co się nadaje to na kręgosłupy do Baranków :)
W tym roku mam zamiar robić je tylko w takich sytuacjach bo zauważyłam, że jestem najbardziej zadowolona z tego co powstaje spontanicznie.

A tak w ogóle to chciałam Wam podziękować za wszystkie komentarze. Nie mogłam początkowo uwierzyć, że taki bardzo teoretyczny wpis zaciekawi tyle osób.
Cieszę się też, że w komentarzach wyrażaliście swoje opinie. To dla mnie bardzo ważne bo wiem, że uważnie czytaliście to co napisałam i odnosicie się do tego. 
Oczywiście rozumiem doskonale osoby, które nie są przekonane do mojego przepisu na masę solna. W końcu nie uważam siebie za żadną wyrocznię. Ja robię z takiego i jestem z niego zadowolona ale każdy może mieć swój własny sposób na zrobienie ciasta.
Ja mój jak już pisałam mam z bardzo starej książeczki, którą kiedyś podarowała mi Mama. Obecnie przez wszystkie przeprowadzki i remonty nie widzę jej już nigdzie w domu ale przepis doskonale pamiętam i uważam, że idealnie nadaję się do 90% prac z masy solnej.



Oprócz baranków niedawno powstała taka sobie aniołkowa dziewczynka :)

 
  Ostatnio jakoś misie mi się układają w palcach :)

A tak zupełnie z innej beczki to muszę się Wam pochwalić ostatnimi zakupami :)


Wiem, że już najwyższy czas na wysiewanie w domu różnych roślin więc zakupiłam nasiona i mam zamiar od przyszłego tygodnia wspólnie z Mamą zacząć działać. Chcemy w tym roku a przynajmniej na początku żywić się tylko ekologicznymi warzywami. Dziś zaczęłyśmy dzień od świeżo wyciśniętych soków i mam nadzieję, że uda nam się kontynuować te postanowienia :)

 Na dziś już kończę.
Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka

czwartek, 16 stycznia 2014

Trochę wspomnień..

Witajcie :)
Dziś miał być post z nowym aniołkiem i serduszkiem ale  niestety nie mam jak na razie zrobić zdjęć bo schną i nie chce niczego rozmazać czy popsuć- jak to ja doskonale potrafię :D

Po sprzątnięciu świątecznych dekoracji nachodzą mnie pomysły daleko wybiegające w przyszłość. Otóż chciałabym zrobić kilka baranków i innych wiosennych tworów. Mam parę zaległych aniołów do zrobienia, a do tego doszło kilka mniejszych rzeczy i póki co muszę to odłożyć na później ;(
W tym poście chciałam Wam pokazać co robiłam w poprzednich latach kiedy zbliżała się wiosna.
Ci, którzy znają mnie z pingera widzieli już wszystkie te prace ale wiele z Was poznało mnie dopiero tu na blogspocie wiec stosunkowo niedawno. Specjalnie dla Was wrzucam moje uśmiechnięte mordki, które uwielbiam robić i na które już nie mogę się doczekać :)

Tak się w tamtym roku prezentowały Baranki Wielkanocne 2013 :)






 A tak kurczaki 2013.

A tu dwie wersje baranków z 2012 roku 
 Zdjęcia są nieduże, bo blogując na pingerze szybciej było mi wrzucać małe fotki i niestety tak już zostały pozapisywane ;(

Lubię sobie popatrzeć na te wszystkie uśmiechnięte mordki chciałabym już zacząć robić następne choć wiem, że do Wielkanocy jeszcze sporo czasu ^^.

A dla poprawienia humoru wszystkim wrzucam moje pierwsze baranki z 2010 roku.
Jeśli ktoś z moich czytelników dopiero zaczyna i martwi się, że coś mu nie wychodzi oto dowód na to, że nie zawsze wszystko udaje się od razu :)
Chociaż powiem Wam, że jak na nie patrze to mam ochotę zrobić takie roześmiane pyszczki :)
Myślę, że takie na prawdę ładne baranki to jeszcze daleko przede mną. 

W tym roku mam już parę pomysłów na nowe buźki ale to chyba jeszcze musi poczekać.
Teraz uciekam bo może uda mi się zrobić fotki ostatnich pomalowanych prac, które zrobione już dawno nie mogły się doczekać pomalowania ponieważ zbliża się sesja i mam sporo nauki.


Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka