Witajcie :)
Ostatnio sporo się u mnie dzieje. Opowiem Wam co nieco, żebyście byli na bieżąco bo pewnie temat ten będzie się u mnie ciągnął przez następnych kilka miesięcy ale zacznę od początku.
Otóż obok mojej posesji znajduje się wolna działka, którą kiedyś wszyscy mieszkańcy ''osiedla'' wykupili z przeznaczeniem na plac zabaw dla dzieci. Odkąd się tu sprowadziłam ( było to około 7 lat temu ) na placu tym nic się nie działo poza tym, że powyrastały przepiękne brzózki, sosenki, wierzby i miałam piękny widok z okna mojej pracowni.
W zeszłym roku w gminnej gazetce ukazała się informacja, że na tej posesji w 2014 roku rozpocznie się budowa placu zabaw.
W poprzedni poniedziałek kiedy szykowałam się do pracy usłyszałam dźwięki pił spalinowych. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam jak znikają wszystkie drzewka i krzewy zza okna. Obok mojego płotu rosła nawet całkiem spora dzika jabłonka i nawet ona nie została oszczędzona. Chciało mi się płakać. Nie dlatego, że zrozumiałam, że zaczynają się prace nad tym placem ale dlatego, że zniknęła ta cała zieleń, która zasłaniała trasę szybkiego ruchu E7 a widok pościnanych drzewek bardzo mnie przygnębił.
Niestety nie było naszym największym zmartwieniem. Zdałam sobie sprawę, że wycięcie całej zieleni to początek zmian do których niewątpliwie będzie należało podwyższenie i wyrównanie terenu na tej posesji.
Nasze podwórko jest podwyższone tylko w jednej dziesiątej jego części. Podwyższyliśmy je od strony sąsiadów, ponieważ woda ściekająca z ich podwyższonego terenu zalewała nam kwiaty i sprawiła, że po obfitych deszczach zgniły nam czereśnie, które już pięknie zaczęły owocować.
Niestety nigdy nie podwyższyliśmy całego placu, bo nie widzieliśmy takiej potrzeby. W obecnej sytuacji jest to niestety konieczność ponieważ wysoko podniesione podwórko moich sąsiadów w połączeniu z podwyższonym terenem pod placem zabaw sprawią, że przy okazji większego deszczu po prostu będziemy pływać w wodzie.
Ale żeby do tego nie dopuścić trzeba było zacząć działać i to błyskawicznie. Norbert obdzwonił okolicznych właścicieli koparek i wywrotek i zmówił ziemię wobec czego musieliśmy w bardzo szybkim tempie zrobić wszystko by uratować choć część roślin, krzewów i drzewek w przeciwnym razie zostały by po prostu zasypane.
Przekopaliśmy większą część naszej roślinności na ten niewielki kawałek, który już jest podwyższony. Podcięliśmy gałęzie w wierzbie, brzozach i sosenkach aby trochę ułatwić prace koparkom, które będą rozgarniać ziemię. Poza tym wypompowaliśmy resztki wody z oczka i wyciągnęliśmy folę, którą przez kilka dobrych godzin szorowałam z glonów, które wykluły się od ostatniego czyszczenia.
Może wydawać Wam się, że to niewiele pracy ale wierzcie mi na słowo, że nie było lekko. Zwłaszcza, że z nieba lał się żar a w każdym zakamarku przekopywanego przez nas krzaka czaiły się chmary krwiożerczych, spragnionych komarów, które 'ogryzły' mnie do kości.
Przy okazji mogę zastosować małą antyreklamę i powiedzieć Wam, że Bye,Bye Mosquito, BROS i OFF- nie działają.
Wszyscy staraliśmy się jak mogliśmy, żeby jak najlepiej przygotować teren do podwyższenia.
Mój tata jako najstarszy, honorowy członek rodziny sprawował funkcje głównego kierownika nadzorując wszystkie prace. Cały czas wiernie towarzyszyły mu w tym koty, które przeważnie chciały kopać dokładnie tam gdzie my. Tata przy okazji, jak Wam już kiedyś pisałam, okrył w sobie pasję fotografowania.
Stał się naszym rodzinnym dokumentalistą.
Niżej prezentuje Wam efekty jego ciężkiej pracy, którą się bardzo zmęczył :D:D:D:D :) :) :)
Wierzcie mi, że po tych wielogodzinnych przekopywaniach, podcinaniach, przenoszeniach i czyszczeniach zrealizowanie jednego z zamówień w chłodnym domu było czystą przyjemnością i tak właśnie powstały dwa anioły i serduszko, które możecie obejrzeć niżej.
Z pewnością nie są to jakieś cuda, z miodem też niewiele mają wspólnego a jeden z aniołków w koszyczku ma róże zamiast orzeszków, wiec z pewnością te prace to nie ''cud, miód i orzeszki'' ale myślę, że wyszły nie gorzej od poprzednich.
Co prawda już dobrze znacie te wzory i pewnie Wam się już znudziły ale takie było zamówienie.
I pomimo, że wyglądają bardzo podobnie do swoich poprzedniczek zapewniam Was, że nie zostały wyjęte z foremki lecz każdy został zrobiony własnoręcznie :) .
Pozdrawiam Was serdecznie,
Oliwka :)





.jpg)





.jpg)





