czwartek, 13 marca 2014

Łobuziak, anielska dziewczynka i baranki :)

Witajcie,
Dziś post będzie bardzo krótki. Myślę, że akurat wyrówna proporcje na blogu bo ostatnio dodawałam dość długie :) Nie dlatego żeby mi się nie chciało do Was pisać czy coś bo ja tam zawsze mam coś do powiedzenia ;) Ale dziś krótko gdyż mam jeszcze trochę pracy, a wielkimi krokami zbliża się weekend i szkoła.
Pokaże Wam dziś chłopca-łobuziaka. Który według wskazówek miał mieć proce i podbite oko. A ja sobie jeszcze wymyśliłam, że będzie gwizdał. Podbitego oka nie umiem namalować a z gwizdania nie wiele wyszło :)
Następnie różową aniołkową dziewczynkę :)

i kolejną porcję baranków :)
Ostatnio lepię baranki po 3-4 sztuki. Z ciasta, które mi zostaje po aniołach dlatego mozna powiedzieć, że każdy z innej parafii :)


 Tu Np. mamy biedaka, który zapomniany na dnie piekarnika suszył się chyba ze 4 razy z różnymi rzeczami. Tak się wysuszył, że chyba ze 100lat przetrwa :)

 A tu moje beżowe faworyty! :)
 W rzeczywistości dużo lepiej mi się podobają. Powiedziałabym nawet, że bardzo mi się podobają! :)
Ale jeszcze dużo czasu upłynie zanim nauczę się robić dobre zdjęcia, tak żeby wyglądały na zdjęciach jak w rzeczywistości.
Dziś uciekam.
Życzę wszystkim miłego popołudnia :)
Pozdrawiam cieplutko,
Oliwka

poniedziałek, 10 marca 2014

Anioły w bieli i ''raczkowanie'' w moim dziennikarstwie :)

Witajcie :)
Czasem zastanawiam się jak to możliwe, że czas tak szybko leci?
Dziś cały dzień (zupełnie nie wiem kiedy), upłynął mi przed komputerem. Zrozumiałabym to gdybym Np. siedziała na Facebooku czy Bloggerze bo w tych miejscach następuje zakrzywienie czasoprzestrzeni. Otworzysz sobie Np. ze 4 karty z nowymi postami na blogach, czytasz, napiszesz komentarz, nagle zobaczysz, że gdzieś jest Candy, a nie znasz tego bloga to wejdziesz, żeby zobaczyć co to za blog, co tam można ciekawego zobaczyć i tak nagle z 12:00 robi się 15:40. Wydaje się niewiarygodnie ale tak właśnie jest :)
Ale dziś dzień upłynął mi na szukaniu informacji w sieci. Pisałam jakiś czas temu, że mam do zrobienia prezentacje na temat mediów środowiskowych i wybrałam media związane z rękodziełem. Wtedy pisałam, że to na sobotę, która była półtora tygodnia temu ale całe szczęście to dopiero na tą sobotę która będzie. W każdym razie szukałam dziś informacji o tych gazetach. Niestety to nie proste. Wcześniejsze prezentacje jakie robiłam były banalne. Otwierałam sobie w Google Wikipedię i wszystko było. Niestety tych gazet nikt wcześniej nie opisywał więc nie było łatwo zdobyć informację w którym roku powstały, jaka jest częstotliwość ich ukazywania się i tak dalej.
Musiałam w kilka miejsc zadzwonić, napisać e-maile i mieć nadzieję, że ludzie mi odpiszą a przez telefon, że mnie nie spławią. 
Mogę Wam powiedzieć, że dzisiaj wykonywałam pierwsze telefony w sprawach dotyczących moich studiów pod względem zadawanych nam prac. Mieliśmy co prawda kilka takich zadań, które mogłyby tego wymagać ale ja sprytnie to zawsze obeszłam. Na co dzień nie pracuje w biurze wobec tego nie mam często do czynienia z załatwianiem spraw drogą telefoniczną więc obawiałam się troszkę.
Całe szczęście pierwszy telefon do redaktora naczelnego ,,Twórczych Inspiracji'' dodał mi otuchy. Pan, który ze mną rozmawiał był bardzo miły, odpowiedział mi na wszystkie pytania, a jak zapytałam czy w razie jakiś wątpliwości mogę dzwonić powiedział, może oczywiście i nie ma żadnego problemu. Bardzo się ucieszyłam, że tak łatwo mi to poszło :)
Jednak następne poszukiwania nie przebiegły już tak pomyślnie. Stwierdziłam, że powinnam zacząć od początków takich gazet, a jestem w posiadaniu czasopisma, a właściwie zeszytu z 1991 roku ,,Haft Richelieu'' wydawanego przez wydawnictwo ,,księgarnia bajka''. Dostałam taką gazetę od mojej teściowej i pomyślałam, że muszę to zawrzeć w swojej prezentacji.
W gazecie był numer i adres redakcji ale zdawałam sobie sprawę, że przez 25 lat na pewno wiele mogło się zmienić. W każdym razie nie poprzestawałam na poszukiwaniach.  Znalazłam w sieci wydawnictwo ,,księgarnia bajka'' i zadzwoniłam tam. Okazało się, że nie ma ono nic wspólnego z Haftem Richelieu i nigdy o czymś takim nie słyszało. Z rozpędu nie myśląc zbytnio nad swoim pytaniem zapytałam Pani, która za mną rozmawiała czy może ich wydawnictwo nie wydaje jakiś gazet albo książek o tematyce rękodzieła? (Pomyślałam sobie wtedy jak już dzwonię, a okazuje się, że to nie to, to może czemu by nie zapytać. Jeśli coś wydają zawsze to dodatkowy tytuł.) Ale Pani po drugiej stronie słuchawki z bardzo niezadowolonym tonem odpowiedziała mi:
,,-Jak Pani jest studentką to powinna Pani umieć posługiwać się internetem! Proszę poczytać co wydajemy a nie mi głowę zawracać!!!!''
Nie mówiąc nawet ''do widzenia'' rozłączyła się.
No nic. Pomyślałam sobie, że nie należy się zniechęcać i trzeba szukać dalej. Spróbowałam najpierw po adresie. Okazało się, że w miejscu dawnego wydawnictwa znajduje się teraz jakiś zakład estetyki naturalnej czy coś takiego wobec tego kolejny ślad się urywa. Wpisałam nazwiska właścicieli L.Tkaczyk i S.Misztal, które widniały w zeszycie przy nazwie wydawnictwa i wyników było całkiem sporo. Internet jest pełen informacji o Lechu Tkaczyku ale niestety na żadnej stronie nie było ani słowa o wydawnictwie ,,Księgarnia Bajka''. Prowadzi on teraz wydawnictwo ,,Astran'', pisze książki, słuchowiska i piosenki dla dzieci. Do tego sieć obfituje w masę informacji o jego sposobach żywienia, ponieważ z zawodu jest dietetykiem. Niestety na początku poszukiwań nie było nic o nieszczęsnych zeszytach ''Haft Richelieu''. W końcu znalazłam wywiad z nim na stronie goldenline.pl w którym mówi, że przed założeniem ,,Astran'' prowadził wydawnictwo ,,Księgarnia Bajka''. Wreszcie, znalazłam jakiś potwierdzony ślad. Odszukałam na stronie e-mail do niego i napisałam kim jestem, co robię i, że zależałoby mi aby podał mi kilka informacji o działalności tego wydawnictwa i wydawanych wtedy zeszytach ponieważ w sieci nie ma żadnych informacji na ten temat. Niestety w odpowiedzi dostałam tylko:
,,witam,niestety czas tej firmy minął, nie będę udzielał informacji.
Pozdrawiam
LT''
Troszkę mnie to przygnębiło bo byłby to zdecydowanie ciekawy punkt tej prezentacji, taka archiwalna 25-letnia gazeta. Więc postanowiłam napisać jeszcze raz. Skonkretyzowałam swoje pytania napisałam je w e-mailu. Na koniec dodałam że jestem studentką, której zależy na dobrej ocenie z przedmiotu więc jeszcze raz zwracam sie z prośbą o tych kilka niezbędnych mi informacji.
Na razie jest cisza ale wierzę, że mi odpisze :) Najważniejsze to wierzyć w swoje powodzenie inaczej nic by się nie udało.
I tak te poszukiwania, telefony i e-maile zajęły mi prawie cały dzień. Doszły do tego oczywiście jeszcze inne czasopisma więc coś tam udało mi się opracować ale bardzo zależałoby mi na tym aby był jakiś element historii w tym rodzaju mediów. Jutro jeszcze nad tym popracuje :)
Teraz pokaże Wam ostatnie anioły :)
Zapewne znacie ten wzór już na pamięć ale skoro tak często jest zamawiany to zawsze Wam mam ochotę, Wam go później pokazać.
Przepraszam, że zdjęcia są tak kiepskiej jakości ale przez ta prezentacje przypomniałam sobie, że mam zrobić zdjęcia jak już zaszło słońce więc światło było tragiczne. Może jutro uda mi się zrobić lepiej zdjęcia i podmienię jak nikt nie będzie widział :D








Na dziś kończę.
Pozdrawiam Was cieplutko,
Oliwka :)


czwartek, 6 marca 2014

Odpowiedz na prywatną wiadomość odnośnie mojej wiary.

Ten post piszę w odpowiedzi na wiadomość od Pani Marty, która napisała do mnie prywatnie po przeczytaniu ostatniego wpisu dotyczącego mapy skarbów. Ton i klimat tej wiadomości pozwala mi wywnioskować, że Pani Marta obawia się z pewną troską o moją młodą duszę.
Nie wolno mi przedstawić Wam całej wiadomości. Uważam, nie tylko ze względu na prawo ale i ogólne zasady dobrego wychowania, że byłby to nie w porządku. W każdym razie muszę przytoczyć Wam niedługi (w porównaniu do całej wiadomosci) fragment jej wypowiedzi: 

,,Jestem katoliczką, należę do wspólnoty Kościoła Katolickiego,więc dla mnie ezoteryka,wiara w przeznaczenie, horoskopy, wróżki i tym podobne rzeczy nie zgadzałyby się z wiarą w Jedynego Boga. Dlaczego? Ponieważ Kościół Katolicki jasno wypowiada się na temat wiary w horoskopy, gusła, przesądy, działanie jakichś energii na los człowieka. Jaka to energia? Skąd pochodzi? 
Bóg, w którego wierzę, jest osobowy, nie jest energią. Kim jest katolik? Albo kim powinien być? Od bardzo dawna w Kościele obserwuje się, oprócz skandali, o których w mediach aż huczy,ja to nazywam-chorobę rozmycia co jest dobre a co złe.Spotyka się ludzi,którzy pięknie chodzą do Kościoła ale nie żyją Bogiem,wolą udać się do wróżki po radę,bo przecież niejednokrotnie potrafią trafnie przepowiedzieć przyszłość...skąd to wiedzą? Pan Bóg im to objawił? Nie sądzę.''
Dlatego też pomyślałam, że jeśli jest więcej takich osób, które trochę inaczej, niż zakładałam, zrozumiały mój post napiszę  trochę w kwestii wyjaśnienia.
A więc sprostowanie..
Nie zajmuję się ani białą ani czarną magią. Mapa Skarbów jest przypomnieniem o moich marzeniach. Nie modlę się do niej jak i również nie modlę się do obrazka, który przedstawia osobę świętą. Modlę się tylko i wyłącznie do samego Pana Boga.
Nie wierzę w żadne gusła ani przesądy typu ''13-ego'' ( w końcu brałam ślub w 2013roku) a po moim domu biega czarny kot, a czasem nawet pięć czarnych kotów, które każdego dnia przebiegają mi drogę po kilkanaście razy.
Nigdy nie byłam u wróżki ani też się nie wybieram i nie chce wiedzieć co na mnie czeka w przyszłości. Interesowałam się ezoteryką swojego czasu i znam znaczenie kart ale to wcale nie znaczy, że jestem wróżką, tak jak Np. przeczytanie Biblii nie czyni ze mnie świętej. Natomiast uważam, że jeżeli mam sobie wyrobić zdanie na jakiś temat to muszę najpierw o tym poczytać lub w inny sposób zasięgnąć informacji. Co do wróżek czasami pracując w nocy oglądałam programy z tzw. ''wróżkami''. Przyznam, że niektóre tam występujące Panie wzbudziły we mnie sympatię ale nie dlatego, że dobrze wróżyły bądź znały znacznie kart tylko dlatego, że w ich wypowiedziach słyszałam wiele mądrości życiowych, ciepła i tzw, ''dobrej energii''. Niestety tych, których słuchałam z przyjemnością było może ze trzy. Całą resztę uważam za naciągaczki, żerujące na ludzkiej naiwności.
A jeśli chodzi o mapę uważam, że jest swoistego rodzaju nawiązaniem do Biblijnego słowa:
,,Proście a będzie Wam dane (..)'' (Mt 7,7)

Kiedy robimy taką mapę nasze myśli krążą wokół naszych pragnień, trochę zawile mówiąc pamiętamy aby o nich nie zapominać w codziennym życiu. Modlitwa nie musi być tylko wypowiedzeniem wyuczonego pacierza. Oczywiście o nim także nie powinniśmy zapominać bo zawiera ogromną mądrość życiową. Ale ja jako osoba wierząca mam zdanie, że prawdziwa modlitwa to właśnie taka w której oprócz wypowiadania regułek na pamięć także dziękujemy Panu Bogu za to co od niego dostaliśmy, przepraszamy za nasze przewinienia i w reszcie prosimy o to co chcemy otrzymać.
W książce, którą Wam polecałam jest bardzo dokładnie rozpisane jak wdrażać w codziennie życie taką modlitwę. Jak prosić aby nasze marzenia się urzeczywistniły. 
Tu pozwolę sobie przytoczyć jeszcze fragment wypowiedzi Pani Marty:

,, Proponowana przez Ciebie książka POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI nie jest dobrą pozycją jak dla mnie(...). Jestem katoliczką(...)''

Jeśli ktoś z Was uważa, że ta książka mogłaby być sprzeczna z religią chrześcijańską (ja tak ją wolę nazywać)  to zapewniam Panią, Pani Marto jak również wszystkich innych, że nie ma w niej nic co dotyczy wróżek, ezoteryki i horoskopów. Więc przepraszam, ale nie mogę się zgodzić, że nie jest ona dla katolików. Uważam , że jest dla wszystkich. Dla każdego kto chciałby mieć wpływ na swoje życie. Kto chciałby je poprawić (również w oczach Boga).
Dla tych, którzy jeszcze jej nie czytali albo tak samo negatywnie jak Pani Marta podchodza do jej lektury powiem, że jest to książka, która w 90% opiera się na Bilbii i naukach w niej zawartych.
Głowną mądrością jaka z niej pochodzi zawarłam w poprzednim wpisie. Najważniejsze to to aby wizualizować i głęboko wierzyć w spełnienie swoich marzeń. Wyobrażać sobie je tak jakby już się spełniły. Np. wizualizować sobie, siebie w nowej pracy, lub siebie jako osobę w pełni zdrową czy trzymającą zdrowe, uśmiechnięte dziecko na rękach. A skąd pochodzi ta mądrość? Własnie z Biblii:

,,Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli.''  (Mk 11,24)

Pozwolę sobie przytoczyć kilka nauk jakie są zawarte w tej książce bo bardzo chciałabym przekonać was do jej przeczytania. Tak jak pisałam wyżej uważam, że jest dla wszystkich. A jeśli chodzi o katolików to myślę, że właśnie ta książka pozwoli im umocnić się w wierze ponieważ zawiera uniwersalne przesłanie nie tylko mówiące o naszych marzeniach ale także o tym jak powinniśmy postępować w codziennym życiu. Czynić dobro i żyć w zgodzie ze sobą i z innymi.
  • ,,Wykorzystuj w życiu moc modlitwy. Snuj w wyobraźni plany i marzenia. Utożsamiaj się z nimi i pozostań im wierny, a twoja modlitwa zostanie wysłuchana''
,,Wszystko jest możliwe dla tego kto wierzy''  (Mk 9, 23)
  • ,,Przebaczenie innym jest nieodzownym warunkiem własnego spokoju ducha i doskonałego zdrowia fizycznego. Jeśli chcesz być zdrowy i szczęśliwy, musisz przebaczyć każdemu kto Cię kiedykolwiek skrzywdził'' 
i w tym miejscu w książce odnajdujemy kolejny biblijny cytat :

,, A kiedy staniecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył Wam wykroczenia wasze'' (Mk 11,25)
  • ,,Człowiek sukcesu nie jest samolubny. Jego głównym celem jest służenie innym.''
  • ,,Przyczyną wszystkich niepowodzeń małżeńskich jest nieznajomość praw ducha i umysłu. Módlcie się razem a wasze małżeństwo się nie rozpadnie
  • ,,Małżonkowie, którzy się kochają nie ranią się słowami ani czynami. Swoim postępowaniem dają świadectwo uczuciom''
  • ,,Istnieje tylko jedna moc twórcza, która działa w warunkach harmonii, a nie tam, gdzie zdarzają się podziały i kłótnie. Jej źródłem jest miłosć. Dlatego potęga Boga jest z tymi, którzy kierują myśli ku dobru''
Nie wszystko mam siłę wypisywać więc wstawiam Wam 4 strony, które mogłabym spokojnie przepisać w całości.


To tylko kilka z bardzo wielu fragmentów, które chciałabym Wam przytoczyć dla potwierdzenia tego co pisze. Dla potwierdzenia, że Mapa nie jest żadnym gusłem a ,,Potęga Podświadomości'' czymś co może katolików odwróć od Boga.

Pani Marta poleciła mi za to książkę ks. Mirosława Nowosielskiego pt,, Jak uwolnić się od złego ducha''. Oczywiście postaram się ją przeczytać (aczkolwiek nie powiem, żebym chciała to zrobić z dziką rozkoszą) bo tak jak pisałam wcześniej, żeby coś ocenić należy najpierw to poznać. Zawsze raczej staram się trzymać z dala od ,,złych duchów'' i nie wiem czy będzie dla mnie przyjemne czytanie o nich. A teraz o energiach. Pani Marta pyta mnie ,,Skąd pochodzą?''. Dla mnie to jest zupełnie jasne, dobra energia pochodzi od Boga a zła od Szatana. Interesuje się tylko dobrą energią a od złej staram się trzymać z daleka, choć przyzam, że nie jest to łatwe, nie tylko dla mnie

Na koniec chciałabym powiedzieć, żebyście nie rozumieli mnie źle. Wiadomość od Pani Marty przyjęłam na prawdę bardzo pozytywnie. Cieszy mnie to, że wśród moich czytelników są osoby, które darzą mnie tak wielką sympatią, że nawet się o mnie martwią i piszę w trosce o moją przyszłą duchowość.
Także tu publicznie bardzo Pani dziękuję :)
Myślę, że wpis rozwieje wszystkie Pani a także innych, wątpliwości i obawy. Na prawdę w życiu staram się trzymac z dala od wszystkiego co złe i co mogłoby zwodzić moją duszę :)

Na koniec jeszcze przedstawiam Wam ostatnie laleczki :)
 i uśmiechniętą owieczkę, wkrótce zrobię zdjęcia całej gromadki :)


Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkiego dobrego :)
Oliwka 

wtorek, 4 marca 2014

Anioły i mapa skarbów.

Witajcie :)
Dziś wpadam do Was nie tylko z nowymi tworami ale także z tym czym chce się z Wami podzielić.
W zasadzie nie wiem od czego zacząć tak, żeby każdy zrozumiał sens tego wszystkiego więc może na początek pokaże ostatnie aniołki. Druga cześć wpisu zapowiada się na dosyć długa wersję ''hard'' moich niecodziennych wypocin więc dla tych, którzy wpadają do mnie tylko pooglądać słone lepianki na początek wpisu wstawiam anioły.





A niedawno też powstały króliki, które można by powiedzieć są moją ''zabawą'' podczas robienia innych zamówień :)


Dobrze a teraz przejdę do sedna tematu zawartego w tytule.
Zwykle nie piszę o tym na blogu, a w dzisiejszych czasach też staram się nie mówić publicznie, ale wierzę w niezwykłą moc podświadomości. Wiem, że wiele osób obecnie ma świadomość, że swoje marzenia i plany należy wizualizować ale mimo takiej wiedzy niewielu z nas na prawdę w to wierzy i praktykuje. 
Ja wierze.
Aby wyjaśnić Wam całe sedno wizualizacji potrzebowałabym wielu, wielu stron bloga więc może polecę Wam świetną książkę ,,Potęga podświadomości'' Josepha Murphy, którą kiedyś Wam już polecałam. W niej jest zawarte wszystko w tym temacie.
Ale dla tych, którzy nie mają czasu do niej zajrzeć powiem tyle, że wszystko to co nas otacza to jakiś rodzaj energii. Wszystkie nasze działania, słowa, zachowania, myśli a także to co mówią i myślą inni. Ogół tych wszystkich energii ma ogromny wpływ na nasze życie. 
Np. Jeśli głęboko wierzymy, że coś się uda, jesteśmy przekonani o naszym sukcesie a do tego nasi bliscy i przyjaciele myślą tak samo wtedy jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że odniesiemy ten sukces. Jednakże kiedy dosięga nas zwątpienie, a obok znajdują się ludzie, którym na rękę jest to aby nasze działania nie zakończyły się powodzeniem, prawdopodobnie nie odniesiemy sukcesu.
Dlatego największą siłą, która może pomóc nam w realizacji planów, postanowień a nawet spełnienia marzeń jest wizualizacja i wiara w to co chcemy osiągnąć.
Niestety przez codzienną gonitwę, obowiązki, zobowiązania i zmęczenie najczęściej zapominamy o tej wizualizacji.
Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest zrobienie sobie tzw. ,,Mapy Skarbów'' czyli obrazka w formie kolażu, który każdego dnia będzie nam przypomniał o tym aby przez chwilę pomyśleć i powyobrażać sobie to czego najbardziej w życiu pragniemy.
Ja o mapie dowiedziałam się od mojej mamy, która od wielu, wielu lat interesuje się właśnie wpływem podświadomości na nasze życie, ezoteryką , biologią i siłą natury.
Ona przeczytała kiedyś o tym w gazecie ,,Gwiazdy mówią'' w której co roku w tym czasie publikowany jest artykuł na temat mapy, który też możecie przeczytać jeśli będziecie tym zainteresowani.
Ok ale może troszkę więcej przykładów i konkretów.
Mapę Skarbów możemy wykonać w dowolnym czasie podczas roku jednakże najlepszym na to okresem jest czas końca wiosennego przesilenia do pierwszego nowiu po wiosennym przesileniu. W tym roku okres ten trwa od 1.03 do 30.03 w tym czasie wpływ siły księżyca i natury na nasze życie jest bardzo duży wobec tego jest to czas na uporządkowanie swojego życia i skonkretyzowanie naszych planów i postanowień. 


Od czego trzeba zacząć? 
Kiedy rozpocznie się ten czas należy przeglądać stare gazety, pocztówki, różnego rodzaju ulotki i wszystko to co mogłoby nam posłużyć na zobrazowanie marzeń w formie obrazkowych symboli. Za chwilę zobaczycie to sami na moim własnym przykładzie, którym się z Wami podzielę.
Wycinamy z gazet to co chcemy wkleić do naszej mapy i magazynujemy to w jakiejś teczce tak aby nam nie zginęło. Nie musimy od razu znaleźć wszystkiego ale przeglądając gazety warto zwrócić uwagę na to co mogło by się przydać. Np. jeśli pragniemy aby w najbliższym roku zaczęła poprawiać się nasza sytuacja finansowa szukamy obrazku z pieniędzmi, złotem i wszystkim co obrazuje bogactwo. Jeśli naszym marzeniem jest poczęcie dziecka szukamy radosnego bobasa, jeśli marzymy o nowej pracy w konkretnej branży szukamy czegoś co z tym stanowiskiem się nam kojarzy itd.
Do tych wycinek potrzebne nam będzie jeszcze w miarę aktualne zdjęcie, które wklejamy w samym środku mapy tak aby patrząc na nią widzieć siebie w samym środku swoich przyszłych osiągnięć.
W momencie największego przesilenia czyli w tym roku 30.03 przygotowujemy sobie coś co będzie tłem do naszej mapy i przyklejamy tam wszystko. Ja np. pomalowałam na jeden kolor stary obrazek wykonany na płycie wiórowej i tam poprzyklejałam wszystko.
Moja pierwsza mapa, którą zrobiłam w wieku 15 lat wygląda tak:


Jest już bardzo stara, brudna i zniszczona. Przeżyła wiele zmian w moim pokoju, leżała na strychu a także zapomniana na szefie gdzie miał na niej legowisko mój kot więc nie wygląda zbyt starannie ale swego czasu zajmowała honorowe miejsce w moim pokoju i patrzyłam na nią każdego dnia.

Jeśli mogę powiedzieć Wam coś co zachęciło by Was do stworzenia własnej powiem, że prawie wszystko co jest w niej zawarte się spełniło.
A to już wyjaśniam.
Mapa nie zawiera wiele marzeń ponieważ w owym czasie byłam jeszcze bardzo niedojrzałą nastolatką, której głównym problemem było to, że zostawiła ją jej pierwsza wielka miłość. Teraz wydaję się to zabawne ale wtedy mój świat się zawalił przez takie właśnie wydarzenie.
Praktycznie wszystko co robiłam kręciło się w okół tego aby mój wymarzony chłopak zwrócił na mnie znowu uwagę. 
W prawym górnym rogu są połączone ustami dwa znaki zodiaku. Mój (waga) i jego (baran), które miały symbolizować to, że będziemy znowu razem. Przez wiele różnych sytuacji kiedyś zerwałam ten znak bo miałam wrażenie, że moja mapa źle zinterpretowała moją prośbę. Poznawałam kolejnych chłopaków, z których co jeden był gorszy i w zasadzie z żadnego nie byłam zadowolona, a ich wspólnym mianownikiem był właśnie znak zodiaku, który zawarłam na mapie. Teraz z tego obrazka został już tylko strzępek :)
Nie wszystko umiałam zobrazować graficznie więc moja mapa zawiera dużo napisów ale to też pomagało w wizualizacji.
Oprócz marzeń o powrocie mojego pierwszego chłopaka, były jeszcze marzenia związane ze zdrowiem, ogólnym szczęściem w życiu, ukończeniem szkoły, osiągnięciem sukcesu w teatrze, poprawianiem sytuacji materialnej mojej rodziny a także tym aby spotykać w okół siebie osoby, które będą miały wobec mnie szczere intencje. W młodym wieku miałam bardzo duży problem z odróżnieniem przyjaciół od wrogów. Żyłam w przekonaniu, że jeżeli ktoś się do mnie uśmiecha i sprawie wrażenie życzliwego to mogę uznać tą osobę za przyjaciela. Niestety bardzo często jest odwrotnie. Miałam wtedy ,,przyjaciółkę'' , której ufałam i zwierzałam się ze wszystkiego co spotkało mnie dobrego jak również z porażek i smutków. Bardzo źle się to dla mnie skończyło. To było 6 lat temu więc teraz nauczyłam się podchodzić do wszystkich znajomych z rezerwą bo czasm można się pomylić nawet mając dużo więcej lat niż ja. Nie mam przyjaciółek i ich nie szukam, mam za to dużo koleżanek z którymi pozostaje w bardzo dobrych stosunkach może własnie dlatego, że zawsze jest między nami jakiś dystans.
W lewym dolnym rogu jest bardzo charakterystyczny turecki znak ,,oko proroka'', który nie wiem w jakim wierzeniu ale gdzieś oznacza odepchnięcie od swojej osoby wszystkich negatywnych energii wysyłanych przez innych ludzi. A tych zawsze obok mnie kręciło się sporo- więc namalowałam sobie takie.
W tym roku zrobię nową mapę, bo powinnam zrobić to już dawno. Odnośnie realizacji marzeń to: MIŁOŚĆ- Chłopak, który kiedyś lata temu zostawił mnie i o którym długo, długo myślałam teraz jest moim mężem. I przez te wszystkie lata kiedy mnie nie było nie miał żadnej dziewczyny. Bardzo zależało mi tworząc mapę aby to zawsze chłopak starał się o moje względy a nie odwrotnie. Świetnie to obrazuje obrazek po prawej stronie. Mogę śmiało stwierdzić, że obecnie mimo iż jestem już po ślubie tak właśnie jest :)
UKOŃCZENIE SZKOŁY- Całkiem nieźle też ukończyłam szkołę średnią i obecnie studiuję.
URODA- Kiedy robię aniołki i coś mi nie wychodzi, zawsze pocieszam się, że Pan Bóg też na pewno się starał i nie zawsze mu to wyszło. Np. u mnie :) Tu za dużo, tam za mało :) :) :) :) Ale za to mam dwie ręce i nogi, oczy z przodu a reszta ujdzie w tłoku :)
DOM- Powoli się modernizuje. Ale od czasu mapy wygląda już znacznie lepiej.
TEATR- to marzenie, które za mało wizualizowałam i niestety nie wyszło. Może by się udało ale wtedy inne z marzeń nie mogłyby się spełnić.

Mój przykład nie jest zbyt imponujący ale są osoby, którzy dzięki wizualizacji wyszły z ciężkiej choroby, doczekały się długo oczekiwanego potomstwa czy po długim czasie znalazły druga połowę. Niektórzy mogli by powiedzieć, że pewnie i bez tego moje losy, a także losy innych ludzi, potoczyły by się tak a nie inaczej ale ja wierzę, że to właśnie ta wiara i wizualizacja ma wpływ na nasze plany i marzenia.

,,Wiara czyni cuda'' więc myślę, że należy wierzyć i pomagać sobie wszystkimi możliwymi sposobami Np. takimi jak mapa.
Czekam na wasze komentarze. Jestem ciekawa czy zachęciłam Was czy macie może inne zdanie :)
Pozdrawiam Was ciepło,
Oliwka :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Wiosenne anioły

Witajcie,
Wczoraj wróciłam z kolejnego zjazdu na studiach. Z przykrością stwierdzam, że ciekawych nowinek z moich studiów będzie coraz mniej, przynajmniej na razie bo niewiele się dzieje.
W każdym razie na przestrzeni ostatnich miesięcy zaczęłam sobie zadawać pytanie ,,Czy ludzie boją się pytać o to czego nie wiedzą, czy może tylko ja tak mało wiem?''. Najczęściej podczas pobytu w szkole znajdzie się coś czego nie rozumiem i muszę o to zapytać. Wtedy zawsze trochę mi głupio bo mam świadomość, że jeśli na ćwiczeniach w 16 osobowej grupie tylko ja pytam to jest to  równoznaczne z tym, że tylko ja nie wiem.
Może też być tak, że każdy wychodzi z założenia ,,A co ja się będę ośmieszał, później sobie wyGoogle'uje'' a mnie korci, żeby wiedzieć od razu. Poza tym zawsze myślę, że tak jest łatwiej bo przynajmniej bardziej wejdzie mi to w głowę, niż gdybym miała to przeczytać.
Czasem są to rzeczy dość prozaiczne kiedy nie rozumiem jakiegoś wyrazu. Nie jest łatwo też zdobyć się na odwagę, żeby o tym powiedzieć bo wiadomo, że jeśli więcej bym czytała, to nie miałabym takich problemów.
Ostatnio w artykule, który czytaliśmy na zajęciach ze źródeł informacji dziennikarskiej rzuciło mi się w oczy słowo ,,larum'' i ,,przeor''. Niby obydwa słowa kiedyś słyszałam ale nawet z kontekstu zdania ciężko mi było wywnioskować co właściwie oznaczają.
Kilka tygodni później na warsztatach prasowym usłyszałam, że możemy napisać ''sylwetkę'', niby sama nazwa odpowiada na pytanie, że jest to arykuł o jednej danej osobie ale nigdy nie słyszałam jak pownno się go pisać więc też zapytałam. Byliśmy w na tyle małej grupie, że za chwilkę zwróciłam się do kolegów i koleżanek i pytam ,,A Wy wiedzieliście?'' w odpowiedzi pokiwali mi głową jakby chcieli powiedzieć ,,jako tako'', ale każdy siedział cicho i tylko ja wyszłam na ''głupią'' (jak mi się wtedy zdawało).
A Wy jak sądzicie? Lepiej pytać czy zapisywać wszystko i później sprawdzać w sieci?
 
A co do prac to dziś chciałam Wam pokazać wiosenne aniołki..




 i małe kolorowe, bardzo wiosenne ''kuraki'' :)

 Na dziś kończę.
Buziaki i uściski :)
Oliwka