sobota, 12 lipca 2014

Pomoc dla Wiktorki

Witajcie,
To nie jest sprawa honoru , nie ma mowy o honorze, kiedy w grę wchodzi życie ludzkie, życie dziecka. To sprawa otwartych serc. 
Wstawiam dziś trzy aniołki i jedną laleczkę, które będą ''cegiełkami'' w akcji dla małej Wiktorki, bratanicy Agnieszki z bloga Stara Pracownia
Wiktoria jest małą dziewczynką, która zapadła na bardzo ciężką chorobę. Pilnie potrzebuje pomocy finansowej. Każda złotówka się liczy.
Każda z Was może przyłączyć się do akcji.
Można przelać dobrowolne kwoty na konto:

Fundacja "Nasze Dzieci" przy Kl. Onk. w IPCZD
ul: Al.Dzieci Polskich 20 lok. 120A
04-730 Warszawa
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
tytułem: WIKTORIA LEWKOWSKA

(w tytule koniecznie dopisać Wiktoria Lewkowska, inaczej pieniążki nie dotrą do Wiktorki)

Bądź wysłać do Agnieszki swoje prace, które będą wystawione na sprzedaż, a uzyskane za nie pieniążki zostaną przekazane na pomoc w leczeniu Wiktorki.
Na prawdę bardzo proszę Was o przyłączenie się do tej akcji. 

Więcej informacji na temat Wiktorki oraz jej choroby możecie przeczytać klikając w ten link:





Pozdrawiam cieplutko,
Oliwka

piątek, 11 lipca 2014

Parka z masy solnej :)

Witajcie :)
Wpadam dziś z parką ślubną i kilkoma innymi drobiazgami. Miałam zamiar coś tam Wam opowiedzieć, napisać... Tematów kłębi mi się w głowie całe mnóstwo ale nagle strasznie popsuł mi się humor. Usiadłam do komputera u Nas w pokoju, bo chciałam wstawić post. Czekałam na uruchomienie i.. czekałam. Ciągle kręciło się niebieskie kółeczko zamiast kursora myszki i kręci się nadal. Miałam w ostatnim czasie zabrać go naprawy ale cały czas odkładałam to na później bo nie miałam zgranych wszystkich zdjęć. Każdego dnia myślałam, że jest coś ważniejszego, a teraz.. no cóż kółeczko kręci się nadal.
Załamałam się. Mam nadzieję, że jeszcze się uruchomi. Jeśli to zrobi to od razu wezmę się za zgrywanie. Całe szczęście mam w domu jeszcze laptopa, więc mogłam wpaść tu do Was ale nie jest mi za wesoło.
No nic myślę pozytywnie. Słońce wychodzi, a cały dzień było za chmurami więc może sięgnie promieniami mój komputer i zmobilizuje go do pracy.
Ale dość smutków.
Teraz anioły :)




Chciałam Wam jeszcze pokazać moje prezenty od Szczypty Magii, których jak dotąd jeszcze nie wstawiałam. Na początek słoiczki ''przyprawniki'' chociaż ja używam ich w pracowni jako przechowalnie na małe drobiazgi :)
Słoiczki dostałam z okazji prywatnej wymianki jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia ale jakoś zawsze myślałam, że pokażę je jak zrobię remont w pracowni ale jak na razie nie ma na to ani czasu ani środków.

A teraz śliczny anioł, którego wygrałam w Candy u Kingi :) Wisi u mnie w pokoju pod moimi półeczkami.
Bardzo się cieszę jak dostaje takie ręcznie robione prezenty :)
Para ślubna z masy solnej, parka, masa solna, blog o masie solnej, podziękowania dla rodziców, podziękowania dla świadków, wierszyki na ślub, zaproszenie, para młoda, młoda para.
Idę gotować zupę i jakieś mięsiwo, bo lada chwila wróci mąż z pracy.
Pozdrawiam Was cieplutko i przepraszam, że dziś tak krótko.
Oliwka

środa, 9 lipca 2014

Anioł na szczęscie i piękna zastawa obiadowa! :)))

Hejka :)
Na początku chciałabym Wam bardzo podziękować za wszystkie życzenia pod postem rocznicowym. Nie było ich może zbyt wiele ale i z tych kilku bardzo się cieszę :) To znaczy, że jest choć mała garsta osób, które życzą mi dobrze.
Ten piękny roczniowy dzień niestety już się skończył ale powiem Wam, że udało mi się spędzić go wspólnie z mężem od samego rana do wieczora. Było coś dla ducha i ciała. Rano wybraliśmy się do kościoła w którym barliśmy ślub, później były smakowite, białbrzeskie lody, a skończyliśmy basenem i pizzą.
Być może dla niektórych to żadna rewelacja, ale ja byłam bardzo zadowolona, że możemy spędzić tyle czasu razem.
W ostatnim czasie mój Norbert bardzo dużo pracował. Wychodził z domy wcześnie rano, a wracał około 21 bo praktycznie z jednej pracy leciał do drugiej. Nie widywałam go zbyt wiele. Kiedy przyszedł weekend najczęsniej jechałam na uczelnie, a jeśli nie mój mąż raczej skupiał się na tym aby odpocząć trochę i nie chciał nigdzie wychodzić. Także bardzo cieszę się, że tak udało Nam się spędzić tą rocznicę. Do pełni szczęscia brakuje mi z jego stony tylko jakiegoś kwiatka ale przeboleję to :)
W czasie dnia wpadliśmy też do teściów, którzy złożyli Nam życzenia i bardzo nas zaskoczyli.
W holu czekało na nas wielkie pudło z przyczepioną czerwoną kokardką :)


 Zawartością tego pudełka okazała się piękna zastawa obiadowa!
Wiem, że nieładnie jest się chwalić ale tak bardzo ciesze się z tego prezentu, że musze Wam go pokazać :)

 Przyznam, że tesciowa idealnie trafiła w mój gust bo na prawdę uważam, że porcelana jest piękna i wierzę, że kiedyś, kiedy będę urządzać już własne mieszkanko, idealnie wpasuje się w moje schabby chick'owe wnętrze :)
Choć sama też lubie nowoczesne nakrycia myślę, że pasują raczej na co dzień, a ta zastawa jest bardzo klasyczna, elegancka a zarazem delikatna więc pasuje na każde święto czy uroczystość.
Bardzo, bardzo się cieszę i nie wiem czy umiałam to odpowiednio okazać bo byłam tamtego dnia trochę skołowana. W kazdym razie wiem, że sama pewnie nie szybko wpadłabym na pomysł zakupienia czegoś takiego, bo zawsze byłoby coś ważniejszego, a takto już mam przy czym przyjąć gości :) Póki co 12 osób, ale będę sukcesywnie kompletować dalej :)

Tak abstrachując od tematu nakryć, ciesze się trafiłam na takich fajnych teściów, którzy traktują mnie jak własną córkę, a przynajmniej tak myślę ;) Tyle jest kawałów o zrzędliwych teściowych, a moja do żadnego nie pasuje ;)
I nie mówię tego wyłącznie z powodu zastawy.
W przyszłą niedzielę (13.07) teściowie zamówili Nam w kościele mszę z okazji naszej rocznicy. Postanowiliśmy, że po niej zamiast obiadu czy ciasta zaprosimy moich i Norberta rodziców do teatru.
Długo zastanawiałam się gdzie i na co moglibyśmy pójść. Przyznam, że jak na ten rodzaj spędzania wolnego czasu zabrałam się za organizację trochę za póżno bo koło 20 czerwca ;/. W tamtym czasie w radomskim teatrze mimo i tak niewielkiej ilości sztuk na wszystkie miejsca były już wykupione więc musiałąm pomyśleć o warszawskich teatrach.
Wkońcu wybrałam ,,Szalone Nożyczki'' w teatrze Kwadrat i... już postanowione :)
Ktoś z Was może był? Polecacie? Ja o tej sztuce słyszałam wiele dobrego więc pomyślałam, że cała nasza 6-stka powinna się na niej dobrze bawić :)
Nie mogę sie już doczekać niedzieli :)
Ale dobra, dośc chwalenia i zachwalania :) Teraz czas na anioła i aniołki :)
Na początek przedstawiam ,,anioła na szczęście'', którego historia jest bardzo długa i burzliwa ale za to z happyend'em :) 
Ulepiłam go już dośc dawno. Obecnie nie pamietam ale wiem, że na dworze było jeszcze zimo. Nie bardzo mi sie z początku podobał więc inspirując się pomysłem Szczypty Magii postanowiłam go przerobić. Podoklejam do niego tzw. ,,póra'' z ciasta trochę przypominające małe listki. Tak bardzo mi się spodobało ozdabiane go, ze koniec końxców cały był pokryty ''pierzem'' z ciasta rzecz jasna ;) Nie wyglądało to jakoś specjalnie zachwycąco, ponieważ anioł po tym jak obrósł w pióra nagle stracił w moich oczach. Stał sie jakiś mało przyjemny.
Włożyłam go do kartonu z cudami (jeśli nei pamietacie to mój karton nieudanych prac) i zaniosłam na strych. Poleżał tam kilka miesięcy aż w końcu kiedy wybierałam się na strych po letnie ubrania rzucił mi się w oczy. Pomyślałam ,,całe szczęście, że go tam znalazłąm i w czasie tych wilgotnych miesięcy się nie rozpadł''.
A ponieważ była to moja pierwsza myśl po znalezieniu go musiał stać się aniołem ''na szczęście''.
 Przeszedł małą metamorfozę. Bardzo się napracowałam, żeby w kńcu go całego obedrzeć z tych piór. Później przeszlifowałam go papierem ściernym i przykleiłam koniczynkę z biedronką. Pomalowałam mu na nowo buzie i chyba przyznacie, że wygląda na szczęśliwego :)


I na koniec trzy średniej wielkości aniołeczki :)




Lecę już :)
Życzę Wam miłego wiczoru :)
Pozdrawiam cieplutko,
Oliwka

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rocznica ślubu :)

Witajcie :)!
Wczoraj, czyli 06.07.2014r minął równiutki rok od ślubu :) Ale to szybko zleciało :)
Mimo, że czas sie wydaję odrobinkę odległy to powiem, Wam, że jak oglądam zdjęcia, płytkę albo filmiki z mojego ślubu to mam wrażenie jak by to było wczoraj :) Żadnego dnia, nie pamiętam tak dokładnie od początku do końca. Godzina po godzinie :)
Wpadam dziś bo pomyślałam, że z tej okazji mogłabym dodać wpis na zasadzie ,,Poradnika dla przyszłych Panien Młodych'' czyli o czym należy pamiętać i czego można uniknąć w tym dniu co mogłoby popsuć nam to i owo. Oczywiście poradnik na zasadzie własnych wpadek :)
Kiedyś dodałam już obszerniejszy tekst o tym na moim mini blogu na pingerze ale dziś chce Wam podać jedynie skrót tego wszystkiego co u mnie mogło się udać, a wyszło tak w 50% :)

Ale na początek pomęczę jeszcze trochę moimi wspomnieniami więc wstawiam teledysk, który bardzo lubię, a którego Wam nie pokazywałam :) To pierwsza wersja jakiegokolwiek skrótu weselnego, który robił nasz kamerzysta :)
Uwielbiam tam moment z 1:42 minuty gdzie moje rajstopy ulegają destrukcji i  ujęcie z 3:40, które można nazwać ,,Uciekająca Panna Młoda'' :)
Niestety filmik nie jest na YouTube wiec nie mam pojęcia jak go tu wstawić i muszę Was odesłać do linku :(

(klik w link)

A teraz kilka zdjęć z sesji :)











I poradnik :)

1. Dobrze by było zrobić sobie małą kartkę, na której napiszemy wszystkie ''punkty'', które należy odhaczyć od rana do momentu wyjazdu z domu do kościoła.
Ja czegoś takiego nie zrobiłam i zapomniałam o: założeniu podwiązki, zapakowaniu cukierków dla dzieci, które mogą zrobić bramki i kliku innych ważnych sprawach. Dlatego też najlepiej rozpisać sobie nawet te najdrobniejsze czynności :)
2. Przed ślubem chociaż raz wypróbować na sobie całe ubranie. Tego również nie zrobiłam i...
- W kościele w połowie mszy myślałam, że zasłabnę. Podczas ubierania kazałam sie zasznurować najmocniej jak tylko się da i w czasie ślubu myślałam, że będą mnie musieli zbierać z podłogi.. Kiedy stałam wszystko było dobrze, ale kiedy mineło kilku minut w pozycji siedzącej najzwyczajniej zabrakło mi tchu. Całe szczęście wytrzymałam do końca ale nie był to dobry pomysł.
Z powodu tego sznurowania pół wesela bolał mnie brzuch i godzinę  spędziłam w pokoju nad salą ''odpoczywając'' od sukienki.
- Nie wypróbowałam też butów do ślubu. Wiedziałam, że na wesele będę zmieniać je na trampki więc stwierdziłam, że nie ma konieczności ''rozchodzenia'' ich i przez to na mszy miałam kolejny wielki problem. Stopy bolały mnie niemiłościwie. Kiedy już po przysiędze klękałam myślałam tylko o tym czy dam radę wstać. Poprosiłam rodziców, żeby włożyli mi do samochodu trampki bo musze zmienić te buty jak najszybciej i tak kiedy tylko wsiadłam do samochodu po życzeniach od razu zdjęłam buty. Ból był niesamowity. 
3. Przemyśleć wszystkie kwestie 3 razy. W moim przypadku był to samochód cabrio w połączeniu z ''lekką'' nie nalakierowaną fryzurą.
Generalnie podczas czesania nie powiedziałam ani słowa fryzjerce, że jadę do ślubu samochodem bez dachu i nim dojechałam do kościoła to co było na czubku mojej głowy z loków zupełnie się wyprostowało. Do czasu rzucania welonem nie przeszkadzało mi to zbytnio ale kiedy już nie miałam go na głowie denerwowało mnie to, że wiszą mi jakieś proste strąki z głowy. Jeszcze bardziej denerwowało mnie to kiedy później oglądałam zdjęcia.
4. Duuużo wcześniej zapisać sobie wszystkie pytania, życzenia i wątpliwości wobec osób z obsługi. Mam tu myśli osoby pracujące na sali, Dj bądź orkiestrę, kamerzystów czy fotografa. Mój błąd dotyczył fotografa.
Podpisaliśmy umowę z fotografem, który tego dnia miał inny ślub i zdjęcia miał nam robić równie doświadczony ojciec tego fotografa z którym ani razu nie widzieliśmy się przed weselem. Jednakże podczas podpisywania umowy powiedziałam mniej więcej jakie mam życzenia. Przede wszystkim mówiłam, że chcę aby robił dużo zdjęć zarówno nam jak i gościom i to nie tylko tym, którzy się bawią ale też tym, którzy siedzą przy stołach. Prosiłam aby zrobił tak abym miała na fotografiach wszystkich gości. Niestety nie przekazał tej ważniej informacji i około 7 osób z mojej i tak nielicznej rodziny nie ma na żadnym zdjęciu. Jak to zobaczyłam później to aż mi się smutno zrobiło. Tak ważny dzień a ja nigdzie nie mam Np. mojego chrzestnego. 
5. Winietki. Wiem, że wiele osób jest przeciwnych z góry ustalonemu usadzeniu gości ale również z własnego doświadczenia wiem, że jest to na prawdę dobry pomysł.
Winietki były od początku tematem spornym więc nawet nie nalegałam żebyśmy je mieli. Później jednak pojawił się pomysł zrobienia winietek grupowych typu ''Stół rodziny Panny Młodej'' czy coś w tym rodzaju ale niestety zabrakło czasu , żeby się tym zająć.
Koniec końców garstka mojej małej rodziny siedziała daleko, daleko ode mnie i prawie nie widywałam ich podczas wesela. Bo zawsze był ktoś bliżej kto mnie zaczepił i chciał zmienić kilka słów.
Moja rodzina pochodząca w większości z Warszawy, której wesele zdarza się raz na 15 lat nie jest przyzwyczajona, że miejsca nie sa ustalone i jak się chce siedzieć bliżej młodych to należało by sobie je odpowiednio wcześniej zająć.
Siedzieli na szarym końcu obok kuchni. Podejrzewam, że nie bawili się dobrze i mieli kiepskie humory. Ale wtedy zaabsorbowana tysiącem innych spraw nie mogłam już z tym nic zrobić a jak zobaczyłam jak to wygląda było już po czasie. Nie mogłam przecież powiedzieć ,że ktoś ma się przesiąść bo moi siedzą na szarym końcu.
Byłam później niesamowicie zła ,że nie zrobiłam tych winietek bo mogłam uniknąć takiego odseparowania ich ode mnie i rodziny Norberta.

Mogłabym wymienić jeszcze kilka takich spraw ale nie chce, żebyście pomyśleli, że jestem szalona :) Powiem Wam, że po ślubie, podczas przeglądania fotografii wszystkie te rzeczy mnie martwiły ale kiedy przeżywałam ślub, przysięgę a później wesele, wszystko to wydawało mi się kwestami dość błahymi w porównaniu z radością i emocjami jakie mną tego dnia targały :)

A i na koniec.. Wszystkim Pannom Młodym, które niebawem będą wychodzić za maż życzę aby podczas tego dnia uśmiech nie schodził im z ust. Mimo jakikolwiek wpadek ten dzień jest po to aby się cieszyć.
Ostatnio moja koleżanka była na ślubie i weselu na, którym młodzi wcale się nie uśmiechali. Nie zwróciła uwagi na nic innego poza tym. Więc bez wątpienia jest to bardzo, bardzo ważne.

Dobra ale może żeby za bardzo Was nie zanudzić na koniec ostatnie anioły:)





Lecę,
życzę Wam dobrej nocki,
Pozdrawiam cieplutko,
Oliwka ^^

czwartek, 3 lipca 2014

Serduszkowe podziękowania i parki ślubne w stylu schabby chick :)

Witajcie! U mnie zapowiada się piękny dzień, a jak u Was? Wczoraj utwierdziłam się w przekonaniu, że należy do wszystkiego podchodzić optymistycznie i lekkim dystansem. 
Słyszeliście może ostatnio od kogoś znajomego, rodziny czy z telewizji o gigantycznych kolejkach do lekarza w naszej służbie zdrowia? No właśnie ja też słyszałam, ale za każdym razem sobie myślałam ,,a tam, to nie u mnie, pewnie gdzieś tak jest bo jest za mało lekarzy ale czeka sie góra 2 miesiące '' itd. No więc wczoraj zjeździłam cały Radom, żeby zapisać się do poradni specjalistycznej i odczułam ten bałagan na własnej skórze. Nie dość, że połowa poradni jakie spisałam sobie z Internetu albo była zamknięta albo przekształcona na prywatne to jeszcze kiedy wreszcie znalazłam jakąś w której zechcieli mnie zapisać okazało się, że pierwszy wolny termin w ramach NFZ-  9 grudnia!!!! Jeszcze nigdy nie czekałam tyle na lekarza. W moim przypadku zapewne 2,3 czy 6 miesięcy nie robi większej różnicy. Jestem jeszcze młoda. Ale co ze starszymi ludźmi? Z tymi, którzy na prawdę potrzebują pomocy? Wiem, że trąbi się o tym dookoła ze wszystkich stron więc to żadna nowość, ale dopóki nie odczuje się tego na własnej skórze człowiek nie zdaję sobie sprawy z powagi problemu. No ale nic, co tu więcej mówić...
W każdym razie muszę Wam napisać jedną rzecz. Wczoraj kiedy tak szukałam tej poradni, objeździłam nieznane mi dotąd uliczki w zakamarkach miasta. Jedna poradnia była usytuowana mniej więcej w środku kilku sąsiadujących osiedli. Jedyny parking jaki posiadała to 4 miejsca tuż przy ulicy, z bardzo wysokim krawężnikiem. Ja jako początkujący jeszcze driver, trochę boje się takich manewrów więc jeżeli tylko mam jakąś inną opcję wolę skorzystać z tej bezpieczniejszej. Przejechałam kawałek dalej i znalazłam wjazd w drogę osiedlową. Tam był spory parking na którym stało może ze 4 samochody, a miejsc było ze 20 wolnych. Wjazdu strzegła tabliczka ,,Teren prywatny wspólnoty mieszkaniowej'' ale pomyślałam, że jak stanę na te 10 minut zapisać się na wizytę to raczej żaden nadgorliwy dozorca mnie nie pogoni. Niestety trochę sie przeliczyłam. Kiedy wracałam do samochodu zaczepiła mnie jakaś kobieta, która zaparkowała 3 samochody dalej. Zapytała czy nie umiem czytać i wydzierała się w niebogłosy. Wcale nie miałam się z nia zamiaru kłócić więc odpowiedziałam, że oczywiście zdaję sobie sprawę, że to teren osiedla ale nie zostawiam tu samochodu na godzinę ani całą noc tylko musiałam stanąć na 10 minut załatwić pewną sprawę. Zapytałam do tego wszystkiego czy skoro jest jeszcze dużo wolnych miejsc to w jakiś sposób jej tu przeszkadza mój samochód. Niestety na mój grzeczny ton odpowiedziała wyłącznie krzykiem i pretensjami.
Napisałam Wam to bo wczoraj mimo, że był to drobiazg trochę to mną wstrząsnęło. Uważam, że każdy człowiek powinien robić wszystko aby nie uprzykrzać życia sobie i innym. Wszyscy byli by wtedy szczęśliwi. Wydaje mi się, że nasza wiara mówi o szacunku do drugiego człowieka i o tym abyśmy byli dla siebie mili, serdeczni, żyli w zgodzie i w miłości. Nie zależnie od rasy, wyznania, miejsca zamieszkani, wieku i wszystkich innych czynników. W codziennym życiu każdy z nas ma masę swoich poważnych problemów i zmartwień. U niektórych jest to zdrowie u i innych sytuacja materialna czy jeszcze coś innego. Więc szczerze.. Nie rozumiem tej kobiety. Tym, że zrobiła mi awanturę na pewno popsuła humor nie tylko mnie ale i sobie, a na pewno miała świadomość, że nie jest to nic miłego dla mnie. Widziała, że odjeżdżam już stamtąd, a dookoła jest mnóstwo wolnych miejsc więc jaki był w tym sens? Może zrozumiałabym to gdyby podjechała pod swój blok, a wszystkie miejsca byłby zajęte i w tym mój samochód z nie-radomską rejestracją. Ale kiedy moje auto nikomu nie przeszkadzało jaki był w tym cel?
Na prawdę róbmy wszystko abyśmy swoim zachowaniem budowali pozytywną atmosferę wokół siebie i otaczających nas osób. Bez wątpienia świat wtedy będzie o niebo lepszy :)
Ok, kończę te moje wywody. Mam nadzieję, że nie zasnęliście bo teraz główny punkt programu- moje najnowsze twory :)
Tym razem parki w bardzo skromnym stylu.



parki z masy solnej, para ślubna na prezent ślubny, aniołki, figurki, upominek, oryginalny, unikatowy prezent,




i do kompletu schabby chick'owe serduszka :)

serduszka podziękowania dla gości weselnych, upominki dla gości na weselu, prezent, serduszka masa solna


Uciekam, bo zaraz się wybieram do stolicy :)
Pozdrawiam Was cieplutko,
Oliwka :)

wtorek, 1 lipca 2014

Parki ślubne.

Witajcie :)
Dziś wpadam na chwilkę ale za to z bardzo dobrym humorem :))
Pani Dyrektor dała mi dziś wolne ponieważ jest posiedzenie Rady Pedagogicznej i nie mogę przebywać w pokoju nauczycielskim. Dzięki temu miałam czas nadrobić kilka zaległych obowiązków, posprzątać trochę w domu i wybrać się na małe zakupy.
Nie wiem jak u Was ale u mnie dziś pogoda dopisała. Cały dzień za oknem świeciło słoneczko więc kolejny plus na liście dobrych rzeczy tego dnia.
Rano kiedy sprawdzałam pocztę przeczytałam zamówienie na różowego aniołka z laleczką z czego też się bardzo cieszę bo ostatnio robiłam wyłącznie ogrodniczki z kwiatami więc będę miała miłą odskocznie :)
A tak w ogóle to przychodzę do Was z nowymi parkami ślubnymi :)
Czekam na Wasze opinie jak się podobają?





A przy okazji chciałam Wam przypomieć, że mam dostępne dwie urocze ogrodniczki :)

 Ogrodniczki można kupić bezpośrednio u mnie, ale muszę Wam powiedzieć, że mając na uwadze takie sytuacje jak ta stworzyłam swój internetowy sklep. Tak żebym miała miejsce, gdzie każdy będzie mógł zajrzeć, zobaczyć co obecnie jest dostępne i w razie potrzeby zakupić moją pracę bez konieczności wcześniejszego zamawiania.
Także serdecznie Was tam zapraszam:


Lece, bo muszę zrobić jakąś obiadokolacje :)
Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka
parki ślubne, masa solna, podziękowania dla rodziców ślub, wesele podziękowania, upominek anioł, para ślubna, zakochane aniołki, anioły, prezent, wierszyk na podziękowanie, sklep z podziękowaniami weselnymi, duże anioły, aniołki, blog z masą solną, anioł z kwiatami, anioły angielskie, schabby chic styl