piątek, 13 marca 2015

Długa nieobecność i trochę tłumaczenia :)

Witajcie!
Tak długo mnie tu nie było, że czuje się jakoś nieswojo :D Ale mam nadzieję, że to uczucie szybko minie i znów wpadnę w rytm wstawiania wszystkiego na bieżąco na bloga.
Moje lutowe i marcowe prace pokazywałam na fanpage na Facebooku ale wiem, że nie każdy korzysta z Facebook'a dlatego może zacznę od uzupełnienia tego czego nie widzieliście, a w sumie mam tego całkiem sporo.
Zacznijmy od zająców :)

Były też baranki z kaszą gryczaną :)





I z różanym futerkiem.





Były wianuszki i koszyczki z niezapominajkami :)




Na blogu nie pojawiły się też zdjęcia aniołków komunijnych dla dziewczynek. Wersja delikatna z różowym kwiatuszkiem :)




A także najnowsze podziękowania komunijne dla chłopców :)




Mam jeszcze kilka prac, ale może nie wszystko na raz bo ten post jest już i tak mega długaśny, a to jeszcze nie koniec.

A więc może się trochę wytłumaczę :)
Ostatnio nie bywam tu bo żyję na prawdę szybko i intensywnie. Nie będę Wam opowiadać wszystkiego ze szczegółami ale w moim i tak już napiętym grafiku pojawiło się kilka nowych wyzwań.
Zacznijmy od tego, że od połowy stycznia postanowiłam wziąć się za swoją kondycję i trochę zadbać o swoje zdrowie więc zapisałam się na zumbę :) Pewnie większość z Was widziało na Facebooku filmik konkursowy, pod którym prosiłam o lajki. Dziękuje wszystkim bardzo gorąco, którzy zagłosowali !! :) Niestety muszę powiedzieć, że nie udało mi się wygrać ;( No cóż, może następnym razem.
Przy okazji wzięłam się też za swój kręgosłup. Przez 3 lata siedzenia nad biurkiem nad aniołkami trochę zaniedbałam mięśnie, które powinny trzymać moją oś więc staram się to teraz trochę wzmocnić. Kilka razy w tygodniu jeżdżę na dosyć intensywne ćwiczenia, które są porównywalne z 50 minutami skakania na zumbie :) Także dużo sportu w moim życiu ostatnio.
Zaangażowałam się też w pomoc dzieciakom w szkole. A w czym rzecz? Już wyjaśniam :)
Nauczycielka j.angielskiego, która jest wychowawczynią klasy V w przyszłym roku chciałaby zorganizować wycieczkę do Anglii. Wielu rodziców niestety nie ma możliwości wysłać dzieci na taką wycieczkę bo koszt jest dwa razy większy niż koszt zwykłej wycieczki 3-dniowej w Polsce, która jest organizowana co roku. Ich wychowawczyni wpadła na pomysł aby poprzez różne akcje nazbierać trochę pieniążków tak aby zmniejszyć koszty.
Pierwszą akcją były baranki wielkanocne :D Przez ostatnie 4 tygodnie zostawałam po swojej pracy jeszcze na kilka godzin żeby lepić z dzieciakami i pomóc stworzyć świąteczne upominki, które już w tą niedziele uczniowie będą sprzedawać pod kościołem. Całe to przedsięwzięcie jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że zawód nauczyciela to bardzo ciężki kawałek chleba i chylę czoła przed wszystkimi, którzy się na to decydują :)
Mam kilka migawek z tego lepienia ale niestety jest ich niewiele bo musiałam sporo pomagać i nie miałam czasu na zrobienie zdjęć.
Przy okazji gorąco zapraszam na niedzielę do kościoła w Goździe wszystkie miejscowe osoby po baranka ! Dzieciaki będą już od 8:00 sprzedawać także uprzejmie proszę zachęćcie ich do dalszej pracy i przygarnijcie baranka do swojego koszyczka :)







Dziś muszę już uciekać i nie mam zupełnie czasu na dłuższe tłumaczenia ale widząc datę ostatniego wpisu samej mi nieprzyjemnie ;/. Jutro jadę do szkoły, także zajrzę tu ponownie dopiero po niedzieli.
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo cieplutko!
Oliwka

poniedziałek, 16 lutego 2015

Walentynki :)

Witajcie :)
Jak minął Wam weekend walentynkowo-ostatkowy? :)
U mnie trochę pracy, trochę główkowania nad licencjatem ale też dużo radości :)
Już wiecie, że w piątek urodziła się Oliwka- córeczka Johanki  :) Z czego bardzo się cieszę :)
W walentynki myślałam co tu zrobić, żeby tanim kosztem stworzyć coś kreatywnego i oczywiście oddającego dużo uczucia :) Nie powiem bo jak zwykle zabrałam się za to za późno. W piątek kiedy pojechałam wysłać paczki nawet nie dostałam w Białobrzegach żadnej ładnej kartki walentynkowej. Wcześniej było ich mnóstwo ale wtedy stwierdziłam, że mam jeszcze masę czasu ;) W sobotę wymyśliłam, że kartkę zrobię sama, a prezentem będzie spora ilość słodkich muffinek do których doczepie serduszka z wypisanymi na nich miłymi chwilami z naszego związku :)
Wyglądało to tak:

Ja od męża dostałam tylko kwiatki i kilka buziaków :)
Ale za to tata przyniósł mi małą niespodziankę :)
 Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle się robi! :D Także prezent udany w 100% bo był sporym zaskoczeniem :)
Sobotni ostatkowo-walentynkowy wieczór spędziliśmy w klubie w gronie znajomych :)

A dziś podczas szkolnych walentynek nie zeszłam na apel bo miałam masę liczenia i uzupełniania różnych luk w ogromnym dokumencie a okazało się, że dostałam dwie walentynki!
Zupełnie się nie spodziewałam :)
To bardzo miłe- dziękuję (jeśli ktoś kto wysłał czytuje bloga) bo nie miałam okazji podziękować na apelu :)



Dziś chce Wam pokazać moje prace z ostatniego tygodnia.
Na początek nowa wersja anioła z niezapominajkami :)
Jego pierwowzór możecie zobaczyć TU.



 Tu kolejny anioł z motylem :)


 I motocyklista :) Tym razem bez okularków :)

 A także koszyczek obfitości :)

 I na koniec taki kurak!

Pozdrawiam Was cieplutko :)
Oliwka

piątek, 13 lutego 2015

Tyyyyyyle radości! :)

Witajcie!
Mam sporo rzeczy na głowie i miałam dziś tu w ogóle nie wpadać ale dzień jest od samego rana tak piękny, że muszę się podzielić z Wami dobrymi nowinami!
Najważniejszym i w ogóle pierwszorzędnym faktem jest to, że dziś o 8:00 rano miała się rodzić moja pierwsza chrześnica :) Córeczka Johanki z bloga http://asiekmisiek.blogspot.com/ . Jesli śledzicie trochę to wiecie mniej więcej co i jak :) W każdym razie od rana czekałam na jakąś wiadomość. Chodziłam, myślałam pozytywnie, napisałam, dzwoniłam, ale nie chciałam przeszkadzać, w każdym razie niepokoił mnie brak wiadomości. Johanka się nie odzywała a ja rozmyślałam. Do tego stopnia, że aż mi się śniło, że sama rodziłam! Takie rzeczy :P Ale własnie, jakieś 40 minut temu dostałam zdjęcie i wiem, że wszystko dobrze :) Jest zdrowa, śliczna dziewczynka! A Johanka czuje się dobrze :) Tak się cieszę!

:)

Poza tym dziś spotkała mnie bardzo miła niespodzianka! Otwieram drzwi listonoszowi, patrze jakiś duży list, nadawcy- brak. Myślę sobie- może to mój mąż wysłał mi walentynkę :) Ale otwieram a tam same skarby :))

W podziękowaniu za aniołka, którego wysłałam jako nagrodę w konkursie, dostałam takie śliczne zakładki do książki i nasionka ozdobnych dyni :)! 
Cieszyłam się jak dziecko :)
Paczuszka przyszła od Izy z bloga http://kicikicitata.blogspot.com/ , koniecznie do niej zajrzyjcie. Iza sama robi piękne rzeczy. Między innymi aniołki z masy solnej, kartki, zakładki do książek i wiele innych ręcznie wykonanych rzeczy :)
Dziękuję i tu na blogu!!! Skarby sprawiły mi na prawdę wielką radość :) Zwłaszcza, że się ich w ogóle nie spodziewałam :)

No to jak już wpadłam to pokaże ostatnie prace :) Większość w klimacie walentynkowym ale nie tylko :)



 Czasem na fanpage, różne osoby piszą mi, że u mnie jest ''bajkowo'' :) No to teraz już jest w pełni :)
Niżej Mały Książę i jego ukochana Róża :)
A na koniec taki oto Pan Zając :) Wiem, że do Wielkanocy jeszcze masa czasu ale takie było zamówienie więc powstał pierwszy stojący zając 3D z masy solnej :)
Co o nim myślicie?
Ja póki co patrze i się waham :) Tak to jest jak robię coś po raz pierwszy :) Póki co wiem tyle, że jest pocieszny :) A czy udany czy nie to za 3 tyg, będę wiedziała jak już się napatrzę :)

Pozdrawiam Was cieplutko z wyśmienitym humorem :)
i przesyłam moc buziaków :)
Oliwka