wtorek, 3 listopada 2015

Choinki, reniferki i miśki świąteczne :)

Witajcie!
Wpadam dosłownie na 10 minut, a jak wiecie tyle czasu nie wystarczy żeby napisać cokolwiek sensownego ;( Mam nadzieję, że wybaczycie mi to zaniedbywanie bloga. Może dla przykładu powiem Wam jak wygląda mój dzień. (obecnie można powiedzieć, że mam 3 etaty :P )
Od 9:00 do 15:00 jestem w pracy w szkole
Ok. 15:10 jestem w domu.
Dziś po powrocie z pracy odpisałam na e-maile, zjadłam obiad, poskładałam jakieś pranie, wgrałam do komputera zdjęcia ostatnich ozdób i mamy już 16:50.
O 17:20 muszę wyjść z  domu bo o 18:00 mam godzinę zajęć Zumby , zaraz po nich jadę na kolejną i wychodzę stamtąd o 20:30. Jestem w domu o 21:00..
Taki dzień :)
Nie mam czasu na post- nie oszukuje ;(
Jutro nie mam zajęć to może jutro się uda :)

Dziś pokaże Wam moje najnowsze ozdoby :) Sporo ozdób z misiakami mi się nazbierało w zamówieniach. Ale pojawiły się też choinki i reniferki :)
Prawie wszystkie ozdoby są z imionami więc sporo przy nich pracy.
Zobaczcie sami jak wyglądają efekty:












 Lecę bo  nie mogę się spóźnić. Czekają na mnie Panie, którym muszę przekazać dużo pozytywnej energii :)
Pozdrawiam Was cieplutko,
i przesyłam buziaki :*
Oliwka

sobota, 31 października 2015

Aniołki choinkowe z 2012 roku :)

Witajcie!
Dziś mały powrót do przeszłości. Aniołki, które po raz pierwszy robiłam w 2012 roku. Wtedy jeszcze publikowałam swoje prace na blogu na pinger.pl . Jeżeli ktoś z Was miałby ochotę zobaczyć jak wtedy wyglądały moje twory to zapraszam na http://artdekooliwia.pinger.pl/ .
Pewnie gdyby nie fakt, że takie zostały zamówione już nigdy nie wróciłabym do tej wersji. Więc bardzo się cieszę, bo muszę przyznać, że to bardzo wdzięczne szkraby :D
Jak Wam się podobają? A może pamiętacie mnie jeszcze z czasów pingera i aniołki w tej wersji są Wam dobrze znane ?



 

Dla tych, którzy nie widzieli wrzucam zdjęcia z 2012 roku.




Dziś już lecę, miałam popisać i znowu nic z tego nie wyszło ale mam moc pracy, a choroba niestety nie pomaga mi wcale. W poniedziałek coś mnie dopadło. Wczoraj wydawało mi się, że już po chorobie ale dziś znowu czuje się gorzej ;/.
Muszę uciekać :*
życzę Wam miłej soboty :)
Oliwka

piątek, 30 października 2015

Mikołajki i inne świąteczne twory :)

Witajcie!
Za każdym razem jak wchodzę na bloga i widzę, że ostatni post był dodany 26 lipca to ogarniają mnie groza i ogromne wyrzuty sumienia. Jeszcze gorzej jest jak wchodzę w statystyki i widzę, że liczba wejść nie spada poniżej 200 dziennie, a ja przecież od 3 miesięcy nic tu nie dodaje! Wyobrażam sobie, że każdy kto wchodzi na pewno spotyka się z wielkim rozczarowaniem dlatego czas to zmienić!
Już dawno chciałam to zrobić ale nagle ilość mojego wolnego czasu spadła niemal do zera. Napiszę Wam wkrótce wszystko na ten temat, ale najpierw pokaże najnowsze prace.
Prawie wszystkie już dobrze znacie z zeszłego roku, ale wiem, że na pewno czymś tam się trochę różnią :)

Na początek mikołajki, które skończyłam niespełna 15 minut temu :D





A teraz trochę ostatnich ozdób choinkowych:










I na koniec.
Po lewej
Anielska gromadka tuż po wypieczeniu :)

Po prawej
Po dwóch dniach pracy od wypieczenia :)
Ok, muszę lecieć.
Wkrótce opowiem Wam trochę z tych ostatnich 3 miesięcy.
Mam już 7 tematów na posty. Więc mam nadzieję, że przez najbliższy tydzień będę wrzucać przynajmniej po jednym wpisie dziennie :)

Buziaki :*
Do napisania :)
Oliwka ^^

niedziela, 26 lipca 2015

Rodzinka :)

Kochani!
Dziś Wam przedstawiam moje ostatnie dzieło- rodzinkę :) To moja pierwsza tak duża praca. Zajęła całą blachę w piekarniku! A mimo swoich rozmiarów zdecydowanie przyjemniej się ją robiło niż stojącą parkę na tort :D
Styl nawiązuje do prac Pauliny Silarow, chociaż jak patrzę na tą rodzinkę to wydaję mi się, że jest taka ''moja'' chociaż bez wątpienia trochę podobna do jej prac, które już od dawna podziwiam.
Co myślicie?
Wyszło? Nie wyszło?






Przy okazji pokaże Wam moje ostatnie duże anioły.
Oba w zieleni z koniczynką i biedronką- w dwóch słowach ''na szczęście'' :)


I może jeszcze trochę tego co u mnie prywatnie.
Na początek powiem, że nie posiadam umiejętności organizacji swojego czasu. Coś zacznę- nie skończę, gdzieś muszę pojechać coś załatwić to często podróż mnie męczy więc wracam położę się, potem wstaje i muszę coś zjeść albo znowu gdzieś pojechać. W rezultacie są rzeczy na które nie starcza mi czasu ale próbuje się ostatnio jak najbardziej zorganizować.
Mam w końcu na głowie prace w szkole, ćwiczenia na kręgosłup kilka razy w tygodniu, prace przy aniołach, blog/fanpage na który staram się coś wrzucać czy coś pisać, oprócz tego jeszcze zumba i obowiązki domowe.
Niestety w tym wszystkim nie mam czasu zajrzeć do ogrodu w którym wszystko rośnie w niesamowitym tempie!
Pamiętacie moje pomidory i inne roślinki, które wczesną wiosną hodowałam na parapetach?

To zdjęcie zostało zrobione 15 kwietnia.

Teraz moje pomidory wyglądają tak! :
 Tu są akurat same koktajlowe, chociaż rozmiarem takich nie przypominają :D



 A tu powoli rosną sobie malinowe :)
 Kilka już nawet zjadłam ;)
Niestety nie mam czasu wyjść i ich wypielić, popodcinać, oberwać niepotrzebne czubki itd. W zeszłą niedzielę spędziłam przy nich trochę czasu ale to niestety kropla w morzu. Ciężko jest po prostu dbać o ogród kiedy ma się sporo innych obowiązków. Zwłaszcza tak czasochłonnych jak rękodzieło.
Poza tym jak zdążyliście zauważyć ostatnio dość często wspominam o zumbie. Przyznam, że od stycznia bardzo zaangażowałam się w tą formę aktywności fizycznej i teraz nie umiałabym chyba bez niej żyć. Zwłaszcza, że jest to dla mnie forma rehabilitacji. Jak Wam wspominałam, od wielu godzin spędzonych nad biurkiem przy aniołach, mój kręgosłup nie był w najlepszym stanie. Zaczęłam chodzić na ćwiczenia, które już teraz znacznie poprawiły jego stan ale żebym była w stanie wszystkie je wykonywać musiałam też poprawić ogólną kondycję mojego ciała i mięśni. Problem polegał na tym, że prawie żadnych nie posiadałam :P Żadnych w dobrej formie.
A jestem osobą z natury dość leniwą, czasem zdarza mi się szybko poddawać no i niestety nie mam takiego samozaparcia jak mają inni. Kiedy byłam w 3 gimnazjum, poszłam na rok do szkoły sportowej. Pamiętam, że przez pierwszy semestr było mi strasznie ciężko. O ile wszystkie biegi (nawet jak byłam kilka metrów za resztą klasy) nawet lubiłam, o tyle wszystkie ćwiczenia rozciągające i te w których trzeba było wytrzymać napięcie mięśni zniechęcały mnie całkowicie. Dlatego zumba to coś w czym się świetnie odnajduje i chciałabym to polecić wszystkim Paniom, które chciałaby coś zrobić ze swoim ciałem i kondycją, a nie za bardzo lubią ćwiczenia.
Także polecam!
Ja w zeszłą sobotę, jak wam z resztą pisałam, byłam z koleżanką na zumbie w La Playa nad warszawskim Wybrzeżem Helskim. Upał był niesamowity. Wszyscy tańczący stali pod takim jakby dachem i przy takiej temperaturze i tak nie było łatwo natomiast instruktorzy dzielnie wytrzymali przez całą godzinę w pełnym słońcu! Wczoraj pogoda bardzo przypominała tą z zeszłego tygodnia ale tym razem to my zmagałyśmy się z upałem podczas akcji promocyjnej pod Realem.
Zamieszczam Wam kilka migawek :)





Dziś uciekam!
Pozdrawiam Was serdecznie :*
Do napisania :)
Oliwka