środa, 18 czerwca 2014

Wesele :)

Witajcie :)
Żeby się nie powtarzać z przeprosinami, że mnie nie ma przypomnę tylko, że sezon sesjowo-truskawkowy trwa nadal a i w szkole mało czasu, żeby coś napisać w przerwach miedzy jednym a drugim zadaniem. Ostatnie 2 tygodnie przed wakacjami to szał w dokumentach wiec i w pracy mam co robić.
Dziś wpadam do Was z nową parką :) Nieco inna niż ostatnie, troszkę inaczej malowana ale wierzę, że się Wam spodoba. Jeśli jednak nie to piszcie, chętnie coś zmienie, poprawie :) Człowiek uczy się całe życie.



A teraz krótka relacja z mojego weekendu :)
Byliśmy z Norbertem na weselu u znajomych. Była to pierwsza taka impreza od czasów naszego własnego ślubu więc mogliśmy już tak na pełnym oddechu iść, pobawić się i przeżywać to wszystko nie zaprzątając sobie głowy, że to nasze wesele i co tu jeszcze trzeba zrobić, gdzie iśc, o czym pamietać i tak dalej.
Można powiedzieć, że do tej pory dalej żyłam tym wszystkim. A teraz poszłam, pobawiłam się i tak jakoś już odetchnełam :) Moim rodzicom teraz przydałaby się też taka impreza po tym wszystkim bo chyba dalej tkwią myślami w tym co się udało, co się nie udało i jakie mieli stresy.
No nic w każdym razie przejdę do relacji.
Na początek zdjęcie w naszych kreacjach, czyli to czego nie można sobie odmówić po długotrwałych szykowaniach się :)

A teraz trochę u upominkach :)
Państwo Młodzi zamiast kwiatów zażyczli sobie losy totolotka więc pomyślałam, że zrobię dla nich bukiet z lizaków z takimi właśnie losami :)
Może nie wyszedł idealnie ale starałam sie jak mogłam :) Nie było przy tym wcale mało pracy, bo niestety serduszkowych lizaków nie sprzedają najczęściej w takich ładnych przezroczystych folijkach tylko jakiś nadrukowanych reklamowych badziewiach wobec tego każdego z 50sztuk lizaków trzeba było odpakowac i zapakowac w folijke, później zawiązać kokadką i wbić w podstawę mogego bukietu :)
Ogólnie jestem zadowolona z tego jak to wyszło, ale pewnie kolejne bedą lepsze :)
Dostali ode mnie jeszcze śliczną, recznie robioną kartkę, którą zrobiła dla mnie Johanka ale oczywiście zapomniałam jej sfotografować ;(

Ślub był bardzo ładny :)
W kościele się popłakałam. Panna Młoda nie wytrzymała i poleciało jej kilka łez więc i ja przypominając sobie własną przysiegę nie dałam rady się nie popłakać. Spojrzałam na Norberta, który jak szalony robił fotki Młodej parze i widziałam, że on też chyba przypomina sobie ten dzień :)
 Pani Młoda wyglądała bardzo podobnie do mnie podczas ślubu. Na początku pomyślałam, że może mi się wydaje ale na weselu jak się złapałyśmy na chwilkę żeby porozmawiać to powiedziała, że bardzo podobała jej się moja sukienka więc się zainspirowała :)

 Podobnie jak u Nas były tez biełe gołąbki :)

I podobnie tez wyglądała wiązanka :)
Zamysł widać był inny ale kwiatki dokładnie te same :))


Na samym początku nie odmówiliśmy sobie zdjęcia z Młodymi :)

Później byliby bardziej zajęci wszytkim dookoła więc na samym początku pobawiliśmy się trochę w paparazzich :)
Pierwszy taniec był oczywiście na wesoło :) Z tym, że bardziej opowiadł historię złożoną z różnych polskich piosenek. Nasz miał być po prostu taki inny zabawny ale bez jakiejś logicznej całości. Tu para wymyśliła składankę w której jakaś piosenka będzie odpowiedzią na drugą.
Zabawa była na prawdę udana. Wszystko za sprawą zespołu, który potrafił porwać wszystkich do tańca i zabawić gości.
Podczas oczepin zrobiło mi się trochę smutno, że pierwszy raz w życiu nie szłam łapać welonu ;( Nie żebym tam miała ochotę jeszcze raz wychodzić za mąż ale jakoś tak czuć, że czas mija i coś w naszym życiu sie zmienia :).
Ale za to powiedziałam Norbertowi, że zgłaszamy się do wszystkich konkursów i nawet udało nam się wygrać w jednym wódkę :)

Później jeszcze długo szaleliśmy na parkiecie, wiec na prawde wesele było pierwsza klasa :) Ja całe szczęście wreszcie kupiłam odpowiedni buty :) Pobiłam swój rekord. Zazwyczaj 4-5 godzin i muszę zmieniać na płaskie albo być na boso. A teraz udało mi się wytrzymać 8,5h :) To prawdziwy rekord :)
Tak czy siak mimo, że mężczyźni zazwyczaj nie zmieniają butów, a kobiety zakładają balerinki u nas wesele skończyło sie tradycyjnie. Czyli w trampkach :)
Dziś już kończę :)
Wiem, że dużo może nie napisałam. Ale przez tą sesję, truskawki, wesele i zaległe zamówienia i tak cieszę sie, że udało mi sie do Was wpaść.
Wiem tez, że nie zostawiam często komentarzy ale wieczorami jak nie jestem bardzo zmęczona zaglądam na blogerra i staram się być na bierząco z Waszymi wpisami :)
Pozdrawiam cieplutko :*:)
Oliwka

piątek, 13 czerwca 2014

Dyniogłówki, parki ślubne i anioły :)

Witajcie! :)
Wpadam na chwilke, bo jak zwykle mam móstwo rzeczy do zrobienia.
Chciałam się pochwalić moim nowym nabytkiem :)
Oto (już moje!)  Dyniogłówki! :) Są śliczne, tak strasznie mi się podobają, że nie mogłam sobie odmówić zakupienia ich u Johanki (z bloga http://asiekmisiek.blogspot.com/ )/
Zapraszam Was do Asi na bloga bo to tylko mała cząstka tego co nalepiła w ostatnim czasie :)

 Pozatym pokażę Wam moje ostatnie twory :)
Nie będę się długo rozpisywać ale mam4 nowe różowe dziewczyneczki :)









Ślubną parkę z trochę inną buzią :)

 I dwie parki w średnim rozmiarze, które mogą być idealnym dodatkiem do prezentu :)





Dziś muszę uciekać,
Niebawem wpadnę coś Wam poopowiadać, ale teraz muszę trochę ogarnąć wszystko dookoła.
Czekam na Wasza opinię o nowej parce^^
Pozdrawiam
Oliwka :)


wtorek, 10 czerwca 2014

Sezon truskawkowo-sesjowy

Witajcie :)
Dużo ostatnio wszystkiego. Z jednej strony sesja i egzaminy, z drugiej praca i aniołki, a gdzieś pomiędzy tym jeszcze pomoc przy truskawkach u mojej teściowej. Jestem zmęczona. Wczorajsze rwanie dopiero dziś daje mi się we znaki. Wytyka wszystkie braki w mojej kondycji. Szczególnie czuć to w tylnej części ud, co tylko przypomina mi, że nie jestem w ogóle rozciągnięta. Z resztą co tu mówić o kondycji jeżeli człowiek w pracy siedzi przed komputerem, a w domu nad biurkiem robiąc i malując aniołki.
Wpadnę na dłużej, niebawem. Obiecuje to nie tylko Wam ale i sobie. Co do reportażu o masie solnej to trzeba jeszcze poczekać gdzieś do końca czerwca, ale wstawię na pewno :) Dziś parę ostatnich prac.
 To już ostatnie tegoroczne podziękowania komunijne :)








A na koniec chciałam Wam pokazać twórczość taty i moją. Taty- czyli zdjęcia z ukrycia, i moją- nakładanie na owe zdjęcia filtrów.
Zwykle nie lubię jak wyskakuje z aparatem i robi jakieś głupoty jak jestem w stanie w którym nie chciałabym się ani pokazywać światu ani sama oglądać ale to zdjęcie jest wyjątkowe.
Taki mój niedzielny wieczór z Mamą :)
Pozdrawiam Was cieplutko :)
I do następnego razu :)
Oliwka

wtorek, 3 czerwca 2014

Udana niedziela

Witajcie :)
Obiecałam ostatnio, że coś niecoś napisze co się u mnie dzieje więc wpadam z kilkoma wiadomościami. Ostatnio pogoda tak strasznie mnie przygnębia, że postanowiłam sięgnąć pamięcią do tego co przyjemne i wesołe.
W niedzielę 25 maja (o jejku to już ponad tydzień temu! Nie wiem  kiedy to zleciało ;/) miałam od rana w głowie reportaż na warsztaty telewizyjne. Na poprzednim zjeździe wszyscy otrzymaliśmy zadanie przygotowania krótkiego reportażu na TV, na jakiś przydzielony wcześniej temat. Podczas zajęć każdy szybko łapał się jakiegoś pomysłu a ja siedziałam i zupełnie nie miałam pojęcia o czym mogę nagrać taki program. Kiedy wreszcie przyszła moja kolej, Pani Halina zaproponowała, że skoro mam taką pasję to może o aniołach i masie solnej. Nie był to głupi pomysł ale zastanawiałam się czy moja grupa nie będzie znudzona jeżeli kolejny raz będę męczyć ich tematem rękodzieła. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy odparli, że bardzo chętnie posłuchają i zobaczą ''co z czym się je'' w tym rodzaju rękodzieła.
Także kiedy wreszcie przyszła niedziela mojego występu byłam tak przejęta, że nie myślałam o niczym innym. Dla dobra tego abym wszystko przygotowała i nie zapomniała zabrać z domu opuściłam inne zajęcia. Zapakowałam dwa kartony moich gadżetów i wyruszyłam na zetknięcie z kamerą.
W szkole najadłam się trochę stresu bo moja grupa tak pomąciła z planem, że o mało co jechałabym z tym wszystkim na darmo ale koniec końców nagrałam taki jakby krótki poradnik o właściwym przygotowaniu masy solnej. Koleżanka, która mi towarzyszyła podczas warsztatów i nasza Pani Halina-prowadząca zajęcia twierdziły, że fajnie ugryzłam temat i słuchały wszystkich porad z przejęciem ale ja wiem, że nie wyszło to perfekcyjnie. Niebawem kiedy tylko dostanę ten materiał wrzucę go tu tak żebyście mogli zobaczyć moje pierwsze podrygi przed kamerą ale niestety nie jest to idealny poradnik na bloga bo trochę zjadł mnie stres i nie powiedziałam kilku bardzo ważnych rzeczy.
Pomimo tego jednak byłam zadowolona z tego nagrania i cieszyłam się w duchu, że moi koledzy olali te zajęcia bo przy 15 osobowej publiczności na pewno wyszło by mi to znacznie gorzej.
Kiedy wróciłam do domu teściowa zapytała mnie czy jedziemy na koncert zespołu Mazowsze, bo powiat z okazji Dnia Matki przygotował taką imprezę i wstęp jest za darmo więc warto by było pojechać. Strasznie się ucieszyłam. Lubie take ludowe klimaty i już od dawna wybierałam się na Mazowsze więc wiadomość, że jest za darmo i nie trzeba daleko jechać nie zatrzymywała mnie ani minuty dłużej.
Koncert był rewelacyjny! Wszystko było dopracowane w najdrobniejszym calu. Nie tylko piosenki i choreografia ale nawet najdrobniejsze uśmiechy, wyrazy twarzy i zachowania artystów na scenie. Bardzo mi się to wszystko podobało. Do tego podczas koncertu zabawiłam się w grę ,,Znajdź Karolinę'' ponieważ w tym zespole pracuje jedna z moich koleżanek z grupy na studiach. A zabawa była o tyle interesująca, że wypatrzenie wśród mazowszanek jednej znajomej twarzy nie było wcale łatwe. Wszystkie one są prawie że identycznie ubrane i umalowane. Ciężko coś stwierdzić tez po budowie ciała ponieważ nie wiem, czy jest to jednym z kryterium przyjęcia tam ale prawie wszystkie sa jednakowego wzrostu. Kiedy stałam za daleko sceny wypatrzenie jej graniczyło z cudem. Całe szczęście drugą część koncertu oglądałam o wiele bliżej sceny i mogłam dokładnie przypatrzeć się każdej z osobna.
Nie wiem jak mam to ubrać w słowa aby Wam przekazać wszystkie emocje towarzyszące mi podczas koncertu ale powiem, że kiedy oglądałam to wszystko nie schodził mi z twarzy uśmiech. Nie był to uśmiech, który by się z czegoś śmiał ale coś na zasadzie uśmiechu kiedy widzimy szczęście innych osób i cieszymy się razem z nimi. Patrzyłam na tych wszystkich wspaniałych artystów i z wielkim przejęciem dziękowałam Bogu, że jest jeszcze coś tak pięknego jak ten koncert.
Potrzebuje chyba jeszcze przeczytać około setki książek aby słowami opisać mój podziw dla tego zespołu ale póki co powiem Wam, że wszystkim gorąco polecam choć raz wybrać się na coś takiego. Nawet jeśli ktoś nie lubi tego typu muzyki powinien to zobaczyć.
Myślę, że wiele osób na sali podzieliło moje odczucia ponieważ Mazowsze zostało pożegnane owacjami na stojąco.
Po koncercie dorwałam moją koleżankę i żeby jakoś upamiętnić tak wspaniały dzień poprosiłam ją o zdjęcie.
Niestety zanim dobiegłam za kulisy zdjęła z siebie prawie całe ludowe ubranko. Nie dziwiłam się bardzo bo temperatura tego dnia była na prawdę wysoka a taniec i w przewiewanym stroju nie jest łatwy a co dopiero w takim ludowym.

Dobra nie będę Was dłużej męczyć moimi przeżyciami i pokaże ostatnie anioły :)













 Nie wiem zupełnie jak to robię ale zauważyłam, że moje anioły mają tendencję wzrostową:)



A na koniec kilka kolorowych, poprawiających humor migawek z mojego ogródka :)




Pewnie w najbliższym czasie jeszcze nie raz będę Was zaskakiwać takimi ''nowościami'' jak te anioły xD
Pozdrawiam Was cieplutko,
Oliwka :)